Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
Blog > Komentarze do wpisu

Ku niebu... czyli Niech się mury pną do góry!

Proces budowania domu jest procesem rośnięcia, dżwigania się nowej struktury ku niebu, ku światłu, ku spełnieniu. Jest to proces biologiczny, alchemiczny, psychiczny, magiczny, and last but not least, materialny. Najpierw faza pierwotnej materii - materia prima - czyli wykopy, błoto, ziemia, muł, kamienie - potem fundamenty - podstawa - potem konstrukcja - kręgosłup, szkielet (słowo przecież anatomiczno-budowlane), wreszcie ściany - mięśnie, ciało - dalej dach - zwieńczenie, korona - nareszcie wnętrza, jeszcze instalacje - czyli układy - grzewczy, hydrauliczny, ściekowy (wydalniczy), elektryczny (nerwowy?). Dom jest więc żywą istotą - i przecież żyje, rusza się (osiadanie, ruchy pod wpływem wiatru, mrozu), jest w nieustannej interakcji z otoczeniem i innymi organizmami (ptaki, owady) - co wiedzą ci, co porzucili już życie w betonowych klatkach zwanych (brzydkie to słowo, wybaczcie szczerość) "mieszkaniami".
Umysł budującego porusza się w ślad za strukturą - kiedy toczą się dopiero prace ziemne, inwestor jest przygnębiony, myśli ma ciężkie, wszystko wydaje mu się wstrętne i małe... Ale kiedy struktura podnosi się po raz pierwszy ponad wzrost człowieka, wystrzela ku niebu - inwestor również przeżywa uniesienie (elation), uczucie w istocie religijne, bowiem każdy akt budowania jest zarazem przeciwny naturze - która dąży do entropii - i podobny rośnięciu drzewa jako dzieła naturalnego, pierwotnego. W tym połączeniu tego, co naturalne, i tego co nienaturalne, budowanie jest aktem religijnym, magicznym - wiedzieli o tym starożytni budowniczowie i średniowieczni majstrowie - dziełem, w którym człowiek próbuje równać się Bogu - budowa domu jest jak budowa Golema - próba stworzenia żywej istoty z materii (drzewa, kamieni, gliny).
Zarazem jest to proces wymagający najwyższego skupienia i dokładności, operacja przewyższająca stopniem trudności chirurgię, bo kiedy w chirurgii instrumenty powiedzą nam, że coś złego dzieje się z pacjentem, tutaj dowiemy się o błędach dopiero za miesiąc lub rok, a wtedy najczęściej będzie już za późno. Każda decyzja może być brzemienna w skutki, a masy o jakich mówimy - tony, dziesiątki ton - sprawiają, że to, co raz położone, zwykle jest już nie do ruszenia. Oczywiście w miarę zaawansowania prac przechodzi się do robót mniej (literalnie) fundamentalnych, ale przecież nie jest to akt malowania obrazu czy kształtowania rzeźby, gdzie każdy krok można cofnąć, powtórzyć czy zmodyfikować - to jest raczej wyścig, zmaganie pomiędzy możliwościami i chęciami, pomiędzy oporem materii i czasem, to jest, excuses le mot, wojna, batalia, bitwa - albo on ciebie, albo ty jego, albo ty zapanujesz nad procesem albo on przytłoczy cię i przywali - vide wszystkie "sprzedam dom w stanie surowym" (odpukać). Zarazem jest to proces rodzenia, proces twórczy, a więc artystyczny, i kto wie, być może nie ma sztuki bardziej satysfakcjonującej od budowania domu.




niedziela, 27 sierpnia 2006, marslaur

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: anka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/08/28 12:46:48
nie zapomnijcie o wspolnym ukladaniu kamieni!!!! pieknie rosniecie wasz DOM, klasa!!!!!
-
Gość: okto64, *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
2006/08/30 22:55:20
No ! To jest najprzyjemniejszy moment budowy , kiedy pojawia się zarys domu , kiedy zaczyna być widoczne gdzie i co będzie .Dom,marzenie ,zaczyna się spełniać. Namacalnie . Materialnie.