Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
Blog > Komentarze do wpisu

Szymon Konarski - historia rodzinna/Szymon Konarski - a Family Story

Szymon Konarski, polityk i rewolucjonista, działacz niepodległościowy, powstaniec listopadowy, urodził się 5 marca 1808 roku we wsi Dobkiszki (Dapkiskes) lokowanej (błędnie) w pobliżu Sejn, a w istocie leżącej ok. 20 km na północ od Sereji (Seirejai), 10 km na pn-wsch. od Mirosławia (Miroslavas), w powiecie kalwaryjskim, gminie Balkuny (Balkunai), parafii Mirosław.




Dwór w Dobkiszkach, pierwotnie drewniany, został po II wojnie zrekonstruowany wg dawnych planów jako murowany. Wygląda na to, że mieściła się tutaj szkoła:







XIX-wieczny budynek gospodarczy:




Szymon Konarski był niezwykłym człowiekiem : "(...) uznawał równość społeczną i majątkową ludzi, dążył do wolności politycznej i narodowej. Żądał wolności dla chłopów, Żydów i przedstawicieli innych narodowości. Planował odebranie ogromnych arystokratycznych majątków i przekazanie ich potrzebującym. Występował przeciwko hierarchii kościelnej, którą oskarżał o przeinaczanie nauki Chrystusa, głosił potrzebę wprowadzenia kościoła narodowego. Niepodległość i przemianę społeczną chciał uzyskać przy współpracy z Rosjanami drogą rewolucji. Przyszłą Polskę widział demokratyczną" (Wikipedia).

Ojciec Jerzy Stefan był porucznikiem w brygadzie kawalerii narodowej, brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej 1792 r. jak również insurekcji kościuszkowskiej, jako pułkownik osiadł w obwodzie kalwaryjskim gdzie został sędzią. Matka Paulina z Wiszniewskich była córką członka Rady Najwyższej Narodowej Litewskiej.

Konarski rozpoczął naukę w wieku lat dziewięciu w szkole podwydziałowej w Sejnach, a następnie w szkole wojewódzkiej w Łomży. Wyznawał kalwinizm.

22 marca 1826 wstąpił do pułku strzelców pieszych jako szeregowiec, a już rok później otrzymał awans na podoficera. W czasie powstania listopadowego awansował na podporucznika, brał udział m. in. w bitwach pod Okuniewem, Wawrem, Grochowem i Liwem. Wyprawił się pod dowództwem gen. Dezyderego Chłapowskiego na Litwę i stamtąd dostał się do pruskiej niewoli. W marcu 1832 roku przybył do Besancon, gdzie zajął się studiowaniem dzieł francuskiej myśli polityczno-społecznej i nauką zegarmistrzostwa. W 1832 w Konarski wstąpił do loży masońskiej i wkrótce rozpoczął działalność polityczną. Organizacje republikańskie chciały w tym roku obalić władzę Ludwika Filipa i przenieść rewolucję na Niemcy, Włochy i Polskę. Wyprawa do Polski Józefa Zaliwskiego miała być częścią tej akcji. Sam Konarski, będąc ochotnikiem, został mianowany okręgowym na obwód mariampolski i kalwaryjski. W początkach 1833 dotarł na miejsce, spotkał się tam a matką i bratem. Wobec obojętności ludności polskiej został zmuszony do przekroczenia granicy pruskiej. Ponownie został zatrzymany przez Prusaków i aresztowany, w końcu wypuszczono go do Belgii. Przez pewien czas mieszkał w Brukseli utrzymywał się z gry na flecie i zegarmistrzostwa. Pod koniec 1833 Rada Gospodarcza Polaków w Szwajcarii ściągnęła go do Bienne. W 1833 emigranci polscy podpisali układ z Młodymi Włochami, w myśl którego Polacy utworzyli oddział do walki przeciwko Karolowi Albertowi królowi sardyńskiemu . W jego skład wszedł również Konarski, wyprawa pod dowództwem gen. Girolamo Ramoriny zakończyła się kompletną klęską wskutek błędów w dowodzeniu Ramoriny.

Po katastrofie sabaudzkiej Konarski wstąpił do Młodej Polski, która była częścią Młodej Europy. W tym czasie wystąpił przeciwko dyplomatycznej grze ks. Adama Czartoryskiego i w Nowej Polsce nazwał księcia "nieprzyjacielem emigracji polskiej". W trakcie kilkakrotnych wyjazdów do Paryża spotkał Jana Czyńskiego, który zaczął wpływać na poglądy polityczne Konarskiego. Poprzez Czyńskiego na postawę Konarskiego wpłynęły również poglądy Pawła Pestla. W 1835 zaczął z Czyńskim wydawać dwutygodnik Północ, a także nawiązał współpracę z Związkiem Dzieci Ludu Polskiego. Z polecenia Związku miał udać się do Polski, jednak został aresztowany przez policję i otrzymał nakaz opuszczenia Francji. Podobny nakaz otrzymali równie radykalni Leon Zaleski i Adam Sperczyński. Zostało to potraktowane jako intryga Czartoryskiego i wywołało kolejne ataki na obóz arystokratyczny. Konarski wyjechał do Wielkiej Brytanii, a następnie do Brukseli, gdzie odbył rozmowy m.in. z Joachimem Lelewelem. W wyniku tych rozmów ustalono cele oraz plan działania Konarskiego w kraju. W lipcu 1835 z fałszywym paszportem pod nazwiskiem Burhardt Sievers dotarł do Wolnego Miasta Krakowa.

W Krakowie, razem z braćmi Leonem i Adolfem Zaleskimi, z którymi przybył do miasta, wstąpił do Stowarzyszenia Ludu Polskiego. Stowarzyszenie, które ideowo nawiązywało do Młodej Polski, dzieliło się na tzw. zbory ziemskie (Królestwo Kongresowe, Galicja, Wielkie Księstwo Litewskie i ziemie zaboru rosyjskiego: Litwa, Wołyń, Podole i Ukraina), które z kolei podlegały Zborowi Głównemu. Konarski wraz z Napoleonem Nowickim mieli zorganizować prowincje zaboru rosyjskiego. Na przełomie lipca i sierpnia pod nazwiskiem Janusz Hejbowicz przekroczył granicę rosyjską. Początkowo zamieszkał w Ołyce na Wołyniu i rozpoczął agitację rewolucyjno-demokratyczną. W okresie tym na ziemiach zabranych działały różne organizacje konspiracyjne. Konarski starał się połączyć je w Związek Ludu Polskiego. W tym celu podróżował po ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. 3 czerwca 1837 w Berdyczowie nastąpiło utworzenie jednolitej organizacji ZLP z Konarskim jako przewodniczącym. W trakcie dalszej działalności nawiązał współpracę m.in. ze Związkiem Studentów Akademii Medyko-Chirurgicznej w Wilnie, Andrzeje Towiańskim i Polakami mieszkającymi w Petersburgu. Starał się także podjąć współpracę z Rosjanami. Jednocześnie utrzymywał korespondencję z Joachimem Lelewelem.

Dzięki pomocy samego Ludwika Filipa Rosjanie dowiedzieli się o działalności radykalnych polskich stronnictw emigracyjnych i Konarskiego, którego car rozkazał aresztować. 27 maja 1838 w Krzyżówce opodal Wilna Konarski wraz z Ignacym Rodziewiczem zostali pojmani. Osadzono ich w klasztorze bazyliańskim, dawnym więzieniu Filaretów. Śledztwo prowadzone przez księcia Aleksego Trubeckoja szybko osiągnęło sukces, Rodzewicz załamał się i zaczął zeznawać. Po aresztowaniu Antoniego Orzeszki zatrzymania objęły cały zabór rosyjski. Jednocześnie Konarski przyjął całą winę na siebie i starał się przedstawiać swoich towarzyszy jako osoby manipulowane przez niego lub "niespełna rozumu". W więzieniu Konarski nawiązał współpracę ze strażą, a porucznik Mikołaj Kuźmin-Korowajew próbował zorganizować ucieczkę, sam jednak został aresztowany i skazany na śmierć przez ćwiartowanie (karę zamieniono na dożywotnie zesłanie).

Wyrokiem sądu Konarskiego skazano na rozstrzelanie. 27 lutego 1839 o godzinie 10³° wykonano wyrok. Jego grób został stratowany końmi, by nigdy go nie odnaleziono.


Tyle Wikipedia.

Ale to dopiero początek historii. Okazuje się, że moja żona jest po kądzieli spokrewniona z Konarskimi! Opowiada jej ciotka, Hanna z Woydów: "Bratanek Szymona miał trzy córki. Jedna z nich, Magdalena Konarska, wyszła za mąż za Józefa Ceglarskiego, który był ojcem mojego dziadka, Stanisława, urodzonego w roku 1886. Był ożeniony ze Stefanią Kwiecińską, mieli dwie córki: Halinę, moją mamę, i Janinę".

Istnieje również opowieść o przechowywanych w rodzinie tajemniczych relikwiach: brodzie i sznurze (takim, jakim przepasują się zakonnicy), które mogły być pamiątkami po Konarskim.

Konarscy byli herbu Gryf. Matka Hanny, Halina z Ceglarskich, dostała od ojca pierścień z takim herbem i miała go aż do po wojnie, kiedy to sprzedała go, by kupić węgiel na opał w zniszczonej Warszawie...

Stefania z Kwiecińskich Ceglarska, Halina Ceglarska (później Woyda), Stanisław Ceglarski, ok. 1916 r.:


Majątek Dobkiszki został w 1837 r. skonfiskowany i nadany generał-majorowi Szatowowi. Konarscy wyprowadzili się do Konar pod Wilnem (gdzie dokładnie owe Konary się znajdowały - nie bardzo wiadomo). Sam Konarski leży ponoć pod innym nazwiskiem na cmentarzu ewangelickim w Wilnie.

Ruszamy w drogę powrotną.

Zizenai (Zyzany), niedaleko Dobkiszek:




Kierujemy się na południowy-wschód i wjeżdżamy do lasu Statiskes (Staciszki), wciśniętego między jeziora Metelys (Metele) i Obelija (Obelica, Obele), gdzie nagle przeskakujemy 30 lat do przodu, do powstania styczniowego...

W tym miejscu 29 czerwca 1863 r. miała miejsce bitwa oddziału powstańczego Pawła Suzina z wojskiem rosyjskim:








Paweł Suzin rodził się w 1837 lub 1839 r. w naduralskim Orenburgu w rodzinie polskiego zesłańca ożenionego z Rosjanką. Po utracie rodziców we wczesnym dzieciństwie wychowywał się w domu miejscowego gubernatora, a następnie oddany został do szkoły kadetów. Jej ukończenie rozpoczęło okres służby w carskiej armii. Dotychczasowe wychowanie i życie przytłumiły w Suzinie poczucie polskości, nie znał nawet języka polskiego. Proces reedukacji narodowej rozpoczął się po przeniesieniu go w 1859 r. na Litwę. Tu w środowisku pamiętającym jeszcze ojca, włączył się do prac polskiego ruchu narodowego. W sierpniu 1861 r. uczestniczył w patriotycznej procesji w Kownie. Groźba aresztowania zmusiła Suzina do prawie półrocznego ukrywania się i w końcu - ucieczki za granicę.

W styczniu 1862 r. był w Paryżu, później wykładał w polskiej szkole wojskowej we Włoszech. Po powrocie do Paryża pracował jako kreślarz w fabryce lokomotyw. Wówczas też ożenił się z Emilią Kałużyńską, córką emigranta polistopadowego.

Z chwilą wybuchu powstania udał się do Prus Wschodnich. Objął dowództwo przygotowywanej wyprawy w Płockie, ale na początku lutego 1863 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu w Brodnicy. Po dwóch miesiącach zwolniony, przedostał się w Augustowskie.

Tu stanął na czele niewielkiej partii powstańczej utworzonej w powiecie mariampolskim. Ściągali do niej nowi ochotnicy, głównie litewscy chłopi. Po miesiącu oddział liczył już ok. 150 ludzi. Po zaopatrzeniu w broń, żywność i odzież ruszył ku Niemnowi, gdzie w połowie maja połączył się z oddziałem Kamińskiego. Ten liczący teraz już ok. 300 powstańców oddział zostający pod komendę Suzina stoczył pomyślne potyczki z Rosjanami pod Poszławantami i Balwierzyszkami (22 i 23 maja). Sukcesy wpłynęły ożywczo na szlachtę i młodzież litewską zaciągającą się do powstańców.

W następnych tygodniach Suzin przeszedł w sejneńskie i tu połączył się z oddziałem Wiktora Hłaski i Władysława Brandta. Te znaczące siły zamierzał wykorzystać do opanowania wierzbołowskiej linii telegraficznej i kolejowej oraz zabezpieczenia przemytu broni z Prus Wschodnich.

Pobyt licznej partii powstańczej na północy województwa i jej działalność propagandowa rozpowszechniła hasła powstańcze, zainteresowała powstaniem miejscowe ludność. Rosnąca już legenda o Suzinie, życzliwy stosunek do podwładnych i ludności chłopskiej zwiększyły liczbę ochotników. Chłopi litewscy zaczęli nawet samorzutnie tworzyć nowe oddziały.

Zaniepokojeni tym wszystkim Rosjanie wysłali w rejon północnej Suwalszczyzny nowe, znaczne siły wojskowe. Suzin chcąc uniknąć z nimi spotkania, przesunął się na południe w rejon Łoździej i Kamiennej Góry. Kiedy i tu pojawiły się kolumny rosyjskie, w połowie czerwca cofnął się. Starcie zbrojne było nieuniknione. Ścigające oddziały rosyjskie dopadły partie Suzina 21 czerwca pod Staciszkami. Przeważające siły wroga rozbiły ją, a dowódca poległ. Niedobitki pod dowództwem Tadeusza Szeligowskiego przyłączyły się do oddziału "Wawra".

Manifestacyjny pogrzeb Suzina odbył się w Serejach.

Okoliczności śmierci bohaterskiego dowódcy znalazły opis w wielu znacznie miedzy sobą różniących się relacjach. Literacką wersje wydarzenia przedstawiła Maria Konopnicka w opowiadaniu "Jak Suzin zginął".
(źródło tutaj)

Dwa kilometry od miejsca bitwy cmentarzyk powstańczy:










Czy w Polsce ktoś w ten sposób czci powstanie styczniowe? Ależ skąd, naszych speców od polityki historycznej interesuje tylko to z przeszłości, co da się przekuć na punkty w sondażach... A 1863 rok był zbyt dawno, żeby kogokolwiek to jeszcze wzruszało.

Ale litewska pamięć o powstaniu styczniowym też nie jest, jak mniemam, pozbawiona akcentu politycznego. Chodzi o odebranie Polakom monopolu na 1863 rok, pokazanie, że powstanie jest też częścią historii i dziedzictwa litewskiego. Tylko głupcy mogą twierdzić ze stuprocentową pewnością, że ludzie tacy jak Szymon Konarski czy Paweł Suzin walczyli o to, żeby Wilno podlegało Warszawie! Oni walczyli o Litwę i uważali siebie za Litwinów (co oczywiście nie oznaczało jeszcze wtedy "nie-Polaków"). I nie ma znaczenia, że mówili po polsku i ich nazwiska znamy w polskim brzmieniu. Przecież Wit Stwosz nazywał się Weit Stoss, a Mikołaja Kopernika Niemcy uważają za Nikolasa Kopernikusa. Bohaterowie należą do tych kultur, które się do nich przyznają. To dlatego Jerzy Waszyngton nie nazywa się w Polsce George Washington. I dlatego Povilas Suzinas jest tak samo uprawniony jak Paweł Suzin.
sobota, 13 października 2007, marslaur

Komentarze
2007/12/11 03:57:28
Szanowny Panie,
Czy wie Pan, ze Szymon Konarski byl kalwinista? Mam w domu drzewo genealogiczne jego rodziny, w tym bratanka i jego corek - tez kalwinistek!
W razie zainteresowania, prosze o kontakt:

kdebem(malpa)yahoo.com
Kazimierz Bem
-
Gość: danilycz@gazeta.pl, 78-60-73-22.ip.zebra.lt
2008/01/18 21:48:06
Szanowny Panie,
Bardzo ciekawa obserwacja nt. pamięci o 1863. Na Litwie, ale i jeszcze na Podlasiu jest ona żywa, ale im głębiej w Koronę tym gorzej. Gratuluję też rzadkiego u Polaków podejścia do wspólnej historii. Szkoda tylko, że Litwini odzyskując swą historię także w jakiś sposób ją zawłaszczają, ale może przyjdzie jeszcze czas że oba narody nauczą się dzielić bez łamania...
serdecznie pozdrawiam
Robert Daniłowicz
-
2008/01/19 04:53:45
Panie Robercie,
bardzo dziękuję za komentarz.

Co do litewskiego zawłaszczania - cóż, Polacy kompletnie nie zdają sobie sprawy, jakimi byli kulturowymi imperialistami i szowinistami względem sąsiednich narodów - i dlatego bardzo się dziwią, że te narody nie dość, że nie chcą z Polakami tworzyć żadnej federacji (o czym nawet Kultura snuła marzenia - np. w odniesieniu do Lwowa), ale wręcz wypierają się wspólnej historii. To nie akcja, to reakcja. Zacznijmy od belki w naszym oku, a źdźbło w oku drugiego szybko zniknie. Tymczasem współpracy polsko-litewskiej, -ukraińskiej, nie mówiąc już o polsko-białoruskiej nie widać (za wyjątkiem poziomu międzyrządowego w dwóch pierwszych przypadkach, ale to oczywiście nie załatwia sprawy).

pozdrawiam serdecznie,
Marcin

-
Gość: kowalewski33, admy158.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/26 00:06:15
Z satysfakcją skomentuje ten artykuł. Panie Marcinie zastanawia mnie tylko jedna rzecz, co Panu ten kraj wyrządził takiego złego, że traktuje go Pan tak podrzędnie??

Zadaje Pan pytanie, cytuje:"Czy w Polsce ktoś w ten sposób czci powstanie styczniowe?" - a ja pytam, niby w jaki?? Do czego to pytanie się odnosi... bo na pewno nie do treści znajdującej się powyżej (nie doszukałem się tam jak powstanie styczniowe czci się na Litwie), domniemam, że to chodzi o te kilka zdjęć. Ok, ale czy w Polsce mało jest przykładów podobnego upamiętnienia tamtych wydarzeń... są setki miejsc, pomników, stałych i okazjonalnych wystaw i innych inicjatyw które te fakty podkreślają.

"Chodzi o odebranie Polakom monopolu na 1863 rok, pokazanie, że powstanie jest też częścią historii i dziedzictwa litewskiego." - wydaje mi się, że to chyba wybitnie ale Panu osobiście chodzi o odebranie Polakom tego rzekomego "monopolu", oczywiście moim skromnym zdaniem bezpodstawnego.

"Tylko głupcy mogą twierdzić ze stuprocentową pewnością, że ludzie tacy jak Szymon Konarski czy Paweł Suzin walczyli o to, żeby Wilno podlegało Warszawie! Oni walczyli o Litwę i uważali siebie za Litwinów." - w takim razie ja jestem jednym z tych GŁUPCÓW i jestem przeświadczony, że właśnie o to walczyli Oni i tysiące im podobnych tego okresu zamieszkujący wileńszczyznę i brasławszczyznę, walczyli o swoją Ojczyznę Litwę dla swojej matki POLSKI, a na pewno nie przelewali krwi o niezależność tych terenów. Tak jak ja jestem Ślązakiem i walczyłbym o to aby Śląsk moja mała kochana Ojczyzna na zawsze pozostał pod pieczą najwyższego dobra jakim jest POLSKA.

"Bohaterowie należą do tych kultur, które się do nich przyznają." - to ja może Pana poprawie...Bohaterowie należą do tych kultur, do których pragnęli należeć za swojego życia. Bo chyba nie po to Kopernik walczył za Polskę z krzyżakami i i narażał własne życie, abyśmy po latach wyrażali zgodę na to aby Niemcy określać go swoim bohaterem, tylko ze względu na to "że się do niego przyznają" - myślę, że Panu Kopernikowi było by nie w smak, tym bardziej że zapewniał samego króla słowami "bez reszty oddanym Waszemu Majestatowi nawet jeśliby przyszłoby zginąć"

Z poważaniem
Paweł
-
2009/01/26 04:51:32
Ci mi "ten kraj" wyrządził złego? Cóż, głównie to, że jest (i to od dawna, z krótkimi wyjątkami takimi jak rok 1944, 1980 czy 1989) karykaturą samego siebie: skorumpowana, teokratyczna, fasadowa, nietolerancyjna, zbiurokratyzowana pseudo-demokracja. Zawsze z gębą pełną patriotyzmu, ale samego patriotyzmu - uczciwości, uprzejmości, pracy społecznej, przedłożenia dobra wspólnego nad własne - jak na lekarstwo. Egzaltująca się chwałą przeszłych pokoleń, ale w żaden sposób nie próbująca ich naśladować w służbie krajowi. Przekonana o własnej wyższości kulturowej, gardząca w istocie innymi narodami, by nie wspomnieć o takich untermenschach jak "murzyni", "żydzi", "araby" czy "cyganie". Z pewwnością nie o taką Polskę walczyli etniczni Niemcy jak Kopernik czy "Litwini" jak Konarski i Suzin. Proszę zapytać Ślązaków o ostatnie pięćdziesiąt lat, co im ta wspaniała Polska dała - za autonomię każdy z nich oddałby naprawdę wiele. Ale o tym nikt nawet nie chce rozmawiać, co dopiero dać. Podobnie byłoby z Litwą - szybko zamieniłaby się w województwo litewskie.

Podsumowując - kocham Polskę i dokładnie dlatego moim obowiązkiem jest krytykować to co widzę za oknem. To jest patriotyzm - a nie bezmyślne powtarzanie "polski", "polskość", "POLSKA". Polska to projekst, to demokratyczna wspólnota obywateli, a nie jakiś fundamentalistyczny, etniczno-plemienny twór, który ma zawsze rację tylko dlatego że się "Polska" nazwa.
-
Gość: kowalewski33, adpt122.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/27 00:38:49
Skoro patriotyzm według Pana wyraża się w krytykowaniu wad własnego narodu to dziwnymi racjami się Pan kieruje. Mi zawsze wpajano, że tylko działaniem można zmieniać i ulepszać, a nie gdakaniem i wytykaniem błędów.

Zgadzam się z tym, że żyjemy w pseudo-demokratycznym państwie i że wiele grzechów na nas ciąży, poprzez które sami doprowadziliśmy po części do aktualnego stanu. Ale nie zgadzam się z takimi określeniami jak "nietolerancyjni", "przekonani o własnej wyższości kulturowej", "gardzący innymi narodami" - czytając te słowa nasuwa mi się automatycznie książka "Strach" Grossa i udowadnianie przez niego, że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki", nie jeden Polak ratujący Żydów za czasów II wojny światowej przewrócił się na te słowa w grobie.

Jeśli chodzi o dążenie Ślązaków do autonomii to i również spotykam się z innymi wypowiedziami na ten temat niż Pan. To, że pytając o autonomie człowieka który pół życia spędził w kopalni za marne pieniądze usłyszy Pan "tak, może było by lepiej" to nic nadzwyczajnego i zupełnie normalnego, ale nie oznacza, że pytając innego Ślązaka studiującego na uniwersytecie nie usłyszy Pan odpowiedź "nie". Pół wieku komuny zniszczyło nas psychicznie i moralnie, nauczyło nas tylko płakać i biadolić jak to jest źle.

Notabene, mnie uczono, że Kopernik co najwyżej w sensie etnicznym był pół Niemcem. Ze względu na nieustalone pochodzenie jego ojca błędem jest pisanie "o Polskę walczyli etniczni Niemcy jak Kopernik" - za te słowa przewiduje możliwość wytknięcia mi szowinizmu i traktowania Niemców jako podludzi - ale zaryzykuje.
-
2012/02/14 14:41:52
Mam serdeczną prośbę do Szanownego Pana Kazimierz Bema, który zamieścił poniższy komentarz o podanie danych biograficznych Stanisława który był rodzonym bratem Szymona.

"kdebem
2007/12/11 03:57:28
Szanowny Panie,
Czy wie Pan, ze Szymon Konarski byl kalwinista? Mam w domu drzewo genealogiczne jego rodziny, w tym bratanka i jego corek - tez kalwinistek!
W razie zainteresowania, prosze o kontakt:

kdebem(malpa)yahoo.com
Kazimierz Bem"
-
Gość: mucha, public-gprs64406.centertel.pl
2012/02/26 10:26:48
bardzo prosze o podanie danych biograficznych Stanislawa Konarskiego--brat Szymona.Po zarzadzaniu Szczebra kupil majatek w powiecie Miechowskim/okolo 1850r/Jak nazywal sie ten majatek,z kim sie ozenil?.Wiem ze zmarl w Krakowie ale gdzie zostal pochowany?.Jego syn mial 3 corki--jakich imion?.Gdzie pochowany zostal syn Stanislawa i Jego corki?.Matka Stanislawa i Szymona byla Paulina Wiszniewska--zmarla w Warszawie ale na ktorym cmentarzu zostala pochowana?