Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
Blog > Komentarze do wpisu

Dwór Sejwy i inne przygody cz. 2/Sejwy Manor House and Other Adventures part 2

Dojezdżamy do Sejw. Przy drodze krzyż (wykonany przez Petrasa Pranckieviciusa podczas pleneru w Smolanach), który był częścią ołtarza polowego podczas pobytu Jana Pawła II w Ełku w czerwcu 1999 r.

We arrive in the village of Sejwy. By the road, a cross (made by Petras Pranckievicius during a pleinair in Smolany) that was part of the field altar during John Paul II's visit to Ełk in June 1999.




I oto dwór w Sejwach/And then the Sejwy manor house:










Dwór w Sejwach ma bogatą historię/The Sejwy manor has a long history.

I. Baturowa, Przewodnik turystyczny po ziemi sejneńskiej, Suwałki 2001:

Jesteśmy w ośrodku włości sejwejskiej. Włość to duża połać ziemi należąca w dawnych wiekach do jednego właściciela, najczęściej do władcy, który do zarządzania nią wyznaczał swoich namiestników. Z biegiem lat przekształcono włości na starostwa. Nie były to dobra dziedziczne, ale przynależne urzędowi, a ponieważ dawały duże dochody, więc o tę funkcję ubiegało się zwykle wielu chętnych. W XVI wieku zaczęła się wycinka Puszczy Mereckiej i kolonizacja terenu, na którym powstała W odpowiedzi włość sejwejska, włączona później w całości do starostwa, nazwanego także sejwejskim. Z 1642 r. zachował się jego inwentarz, wedle którego miało ono 312 włók [ok. 5300 ha] powierzchni i szesnaście zasiedlonych miejscowości: Szlinokiemie [lit. Slinakiemis], Widugiery [Vidugirai], Białe Sejwy (zapewne Wojtokiemie), Żwikiele [Zvikieliai], Dubrownik (chyba Oszkinie), Kompocie, Tauroszyszki,
Wołyńce, Podworyszki (zapewne Pełele), Wiłkopedzie [Vilkapedziai], Stary Puńsk (Juryzdyka), Wygrany (Smolany [Smalenai]), Rejsztokiemie [Raistiniai], Dziedziule i Szyłajnie [Silaine] (Ogórki). Wioski powstały najprawdopodobniej w czasie pomiary włócznej w latach 1557-1563. Zamieszkiwała je głównie ludność napływająca znad Niemna od strony Merecza, a więc litewska.

Wszystkie powyższe nazwy są pochodzenia litewskiego. Jak czytamy w przewodniku Suwalszczyzna Zaniemenie Katarzyny i Tomasza Krzywickich (Białystok 2001), „typowe zakończenia nazw wsi suwalskich są na -iszki (przyrostek dzierżawczy oznaczający 'przynależność, wyłączną własność') oraz -kiemie (= podwórze, dziedziniec, zagroda, wieś)".

Krzywiccy podają następnie etymologię niektórych litewskich toponimów (ss. 37-40):

Szlinokiemie – od šlynas, šlyna (= szara lub jasna glina).
Wiłkopedzie – od vilkas (= wilk) i upe (= rzeka).
Oszkinie – od ožka (= koza).
Tauroszyszki – od tauras (= tur, bawół) lub taurus (= dobry, szlachetny).
Widugiery – od vidus (= środek) i giria (= las).
Wojtokiemie – od wojt (wójt) i kiemie (podwórze, wieś).

Wróćmy do historii sejwejskiego dworu. Ponownie I. Baturowa (s. 154):

Czy rezydowali tu starostowie sejwejscy i wiżajeńscy (obie włości znajdowały się zazwyczaj pod jednym zarządem) czy ich pełnomocnicy? Dwór nad jeziorem Sejwy stał już w 1559 roku. Przydzielono do niego trzy włóki ziemi [ok. 50 ha], łąki oraz dwie osady młyńskie. Od wschodu starostwo sąsiadowała z wsiami należącymi do włości łoździejskiej, od północy – karadysko-maćkowskiej, od południa z dobrami prywatnymi i strażami leśnymi, od zachodu z ziemiami starostwa wiżajeńskiego. Kim byli pierwsi starostowie, nie wiadomo. Przed 1640 rokiem na czele obu włości stał Krzysztof Radziwiłł [lit. Jonas Radvila], hetman wielki litewski; po nim jego syn Janusz, wtedy podkomorzy, później także hetman wielki litewski i wojewoda wileński, który zmarł w ostatnim dniu grudnia 1665 r. w tykocińskim zamku w aurze niechęci doń jako zdrajcy narody, zaprzedanego szwedzkim najeźdźcom. Po nim objęła urząd jego żona Maria z hospodarów mołdawskich, która scedowała starostwo na Stanisława
Lipnickiego. W 1660 r. król Jan Kazimierz nadał je Mikołajowi Stefanowi Pacowi, wojewodzie trockiemu. Doszło do zatargów i poprzednik nie dopuścił konkurenta do urzędu. Po śmierci Lipskiego, który położył zasługi dla Rzeczypospolitej pod Chocimiem, starostwo przejął Władysław na Sokołowie Sokołowski, podkomorzy inflancki. W 1709 r. król August Mocny II nadał je chorążemu petyhorskiemu Janowi Strutyńskiemu. Później jako starostowie
sejwejscy notowani są książęta Ogińscy: Kazimierz Dominik, wojewoda wileński, a po nim syn Józef, wojewoda trocki, zmarły w 1736 r. Wtedy urząd dostał się Janowi Antoniemu Strutyńskiemu, ożenionemu z Różą, córką Fabiana Ksawerego Platera i księżnej Ludwiki z Puzynów, cieszącemu się protekcją „familii" Czartoryskich. Głośno było o nich w całym kraju, głównie ze względu na urodę jednej z córek – Jadwigi, wydanej za mąż za związanego
ze stronnictwem radziwiłłowskim Jana Ciechanowieckiego, starostę opeskiego. Małżeństwo to nie udało się, doszło do separacji, zatargów – i majątkowych i na tle politycznym – bójek, zajazdów, w których zginął brat Ciechanowieckiego, a w odwecie i ojciec Jadwigi. Po jego śmierci w roku 1761 starostwo przeszło w ręce wdowy Róży Strutyńskiej, która zamieszkała
na stałe w Sejwach.

Ta energiczna kobieta prowadziła wieloletnie zabiegi o właściwe zabezpieczenie praw córki i o odszkodowania. Tym, co zdobyła na Ciechanowieckich, podzieliła się z dominikanami sejneńskimi. Dzięki jej funduszom kościół sejneński został znacząco powiększony i zyskał
wspaniałą fasadę. Jadwiga wyjechała do Warszawy, stała się ulubienicą nowo wybranego króla Stanisława Augusta i z jego poręki powtórnie wyszła za mąż za dworzanina, weneckiego awanturnika Mikołaja Manuzziego. I znowu pechowo; wkrótce porzuciła małżonka, wróciła do Sejw i zamieszkała z matką, którą czekało jeszcze wiele smutnych doświadczeń. W 1777 r. został zabity przez żołnierzy rabusiów jej syn Romuald, rok później zmarła Jadwiga. Procesy o schedę po niej i o jej syna Stanisława (wnuka Róży) z wyćwiczonym w pieniactwie Manuzzim ciągnęły się latami. Starościnie udało się przed
śmiercią w 1793 r. wydać za mąż młodszą, ułomną córkę za bogatego wdowca Franciszka Druckiego-Lubeckiego (ojca sławnego księcia Ksawerego, ministra skarbu Królestwa Polskiego), który potem trzy lata mieszkał w sejwejskim dworze. Różę Strutyńską pochowano w kościele sejneńskim.

Po trzecim rozbiorze, gdy Suwalszczyznę zajęli Prusacy, zlikwidowali starostwo i utworzyli ekonomię sejwejską, której zarząd mieścił się znów w Sejwach. Weszła do niej część dawnej włości, dobra sejneńskich dominikanów, starostwo berżnickie, część ekonomii olickiej i klucz sumowski z dóbr kamedulskich. Sytuacja nie zmieniła się w czasach Księstwa
Warszawskiego i Królestwa Polskiego (poza nadaniem nazwy: dobra narodowe), dopóki władze carskie nie postanowiły uhonorować donacjami zasłużonych dla tronu ludzi. W 1868 r. folwarki Sejwy i Pełele dostał Aleksander Świeczyn, właściciel dużego majoratu Łabno w powiecie augustowskim. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości majoraty upaństwowiono i rozparcelowano. Dwie resztówki i kilka kolonii w Sejwach sprzedano na warunkach preferencyjnych żołnierzom walczącym w wojnie polsko-bolszewickiej w latach 1919-1920. Jedną z resztówek (49-hektarową) nabył w 1927 r. od poprzedniego właściciela pułkownik dyplomowany Włodzimierz Wołkowicki, były dowódca 4. Pułku Strzelców Konnych, 16.
Pułku Ułanów Wielkopolskich, 4. brygady jazdy, i zamieszkał we dworze z żoną Zofią. Nowi właściciele uporządkowali park i odnowili dwór, o którym powiada się, że miał ponadtrzystuletnią metrykę. Dziewięcioosiowy obiekt został wybudowany około połowy XIX w., ale na starych murowanych piwnicach, z kolebkowymi sklepieniami, których powstanie określa się na XVIII w. Krążą o nich legendy; stąd miały prowadzić przejścia podziemne aż do klasztoru kamedułów na wyspie wigierskiej i tu więziono kamedułę, który zmarł ze
zgryzoty. Dlaczego legendy łączą dwór starościński z kamedułami, trudno dociec. Nie straszyło tu jednak i państwu Wołkowickim mieszkało się dobrze. Goście chodzili na plażę, z której prowadziła długa kładka na wyspę, o której mówiono, że jest starym grodziskiem. Lata spokoju zburzył wrzesień 1939 roku. Pułkownik poszedł na wojną i zaginął. Żona po poszukiwaniach wywnioskowała, że został zamordowany w więzieniu w Grodnie. Ją samą
Niemcy wywieźli do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Po powrocie wspominała, że znalazła się w ostatniej grupie wyznaczonej do komory gazowej, ale wcześniej nadeszło wyzwolenie. Zagrożona aresztowaniem przez NKWD musiała opuścić majątek. W 1959 roku podzieliła resztówkę na parcele i sprzedała sąsiadom.

Tak zakończyła się kariera małej miejscowości położonej pomiędzy jeziorami Sejwy Białe i Sejwy Czarne (teraz Boksze). Nowy nabywca, nie mogąc utrzymać tak dużego domu, rozebrał prawie połowę. Zachowała się w niezłym stanie część kuchenna z sienią i wejściem na strych.

Tyle Irena Baurowa.


Wracając przez rozległą łąkę spotykamy koniki i tradycyjnie gawędzimy z nimi przez chwilę/On our way back through a large meadow, we meet some horses and, as usual, chat with them for a while.




W drodze powrotnej zajeżdżamy w interesach do pana Stanisława Bronejko w Romanowcach, syna kowala/On our way back we drop in on business matters to Mr Stanisław Bronejko in the village of Romanowce, a blacksmith's son.

Kuźnia/The smithy:




Pan Bronejko sam byłby kowalem, gdyby nie to, że siedem lat temu złamał nogę. Została źle złożona w szpitalu w Suwałkach i od tego czasu służba zdrowia zwodzi pacjenta, odsyłając go od Annasza do Kajfasza i wynajdując wciąż nowe powody, dla których nie może nastawić nogi prawidłowo. W efekcie, w XXI wieku, w kraju należącym do Unii Europejskiej, mężczyzna w sile wieku porusza się od siedmiu lat o kulach i praktycznie nie jest w stanie nic z tym zrobić.

Mr Bronejko would be a blacksmith himself but seven years ago he broke his leg. The leg was set incorrectly at the hospital in Suwałki and since then the healthcare system has been driving the parient from pillar to post, finding all kinds of reasons why they can't set the leg correctly. As a result, in the 21st century, in an EU member state, a man in his prime has been walking on crutches for seven years now and is practically unable to do anything about it.



Romanowce to wioska, w której mieszkają również starowierzy (Moskale, staroobrzędowcy) i to być może od nich przyszła tradycja bani. Pan Bronejko i członkowie jego rodziny (ma żonę i córkę) tutaj właśnie biorą kąpiel:

Some inhabitants of Romanowce are Old Believers, and it is perhaps from them that the tradition of the bathhouse came. This is where Mr Bronejko and his family (he has a wife and daughter) take their baths:

czwartek, 01 listopada 2007, marslaur

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Magda, 82.109.88.*
2008/06/28 22:52:22
Piekne zdjecia dworu-spedzalam w nim kazde wakacje przez przeszlo 24 lata. Cudowne miejsce, wspaniale wspomnienia, jeszcze tam kiedys zawitam-prosze o wiecej zdjec z sejw - moze troche jeziora ;-)
Pozdrawiam z Edynburga.
Magda
-
Gość: SilverCrest, *.akademiki.uni.torun.pl
2009/01/23 18:53:59
haha nice :)
So Mr Bronejko want to be a forger... rely ;p
So close, so far... f***ing doctor's they ruine hes life ;p

GREETINGS FOR ALL IN ROMANOWCE :D


-
Gość: wigraqszek, *.radom.vectranet.pl
2013/01/17 16:22:51
Pamiętam doskonale Szczepana Bronejko w jego kuźni w tzw.lasanku.