Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
Blog > Komentarze do wpisu

Prowincjusze na własne życzenie / Provincial at Our Own Request

Ile w humanistyce wydano w Polsce w ciągu ostatniego roku przekładów z angielskiego? Z pewnością setki, jeżeli nie tysiące. Do tego co najmniej kilka tuzinów dzieł francusko- i niemieckojęzycznych. A ile w tym czasie wydano przekładów z czeskiego, węgierskiego, litewskiego, rumuńskiego czy wschodnioniemieckiego?

Nasza recepcja współczesnej humanistyki ograniczona jest do dzieł zachodnich, głównie z kręgu anglofońskiego. Oznacza to, że kształtujemy nasz obraz świata – a więc i samych siebie – na podstawie prac tworzonych w kontekście kompletnie odmiennym od naszego, w kulturze wyprzedzającej naszą w podstawowych kategoriach – demokracji, praw człowieka, równości płci, tolerancji religijnej, prac pracowniczych – o dziesiątki lat, a więc tak naprawdę zupełnie nieprzystawalnej do naszej.

Tymczasem zaraz obok nas istnieją społeczeństwa, kultury i humanistyki, które mogą mieć nam do powiedzenia wielce istotne rzeczy o nas samych – dzieląc z nami historyczne doświadczenia, kulturową i geograficzną bliskość, podobny poziom rozwoju cywilizacyjnego. Ich recepcja w Polsce – jeżeli istnieje – ograniczona jest w najlepszym razie do wąskiego kręgu specjalistów.

Oznacza to, że żyjemy nie swoimi problemami, przykładamy nie swoją miarę do palących nas kwestii, porównujemy się z tymi, z którymi porównać się nas nie da. Tak naprawdę sami siebie kolonizujemy kulturowo, nieustannie podnosząc zafascynowany wzrok na centrum zamiast rozglądać się wokół siebie i rozmawiać z równymi sobie. W głębi ducha pogardzamy jednak kulturami ościennymi, ważniejsze dla nas jest to, co piszą w New Yorku niż to, co w Pradze, Budapeszcie czy Bukareszcie. Może to jeden z powodów, dla których dwadzieścia lat po obaleniu komunizmu pod pewnymi względami jesteśmy takimi samymi homo sovieticusami jak dawniej. Bo przecież „wszystko musi się zmienić, żeby nie musiało się zmienić nic”.

Nasza fascynacja Zachodem przypomina fascynację sługi panem – Zachód nie jest przecież nami zafascynowany nawet w jednej setnej tak samo, a w gruncie rzeczy traktuje nas zapewne – w pewnym miejscach na świecie w każdym razie – Waszyngton, Paryż, Berlin – jak teren ekspansji kulturowej i politycznej. Tymczasem nasz kontakt z kulturami i społeczeństwami przeżywającymi podobne problemy co my, znajdującymi się na podobnym etapie rozwoju społeczno-polityczno-gospodarczo-kulturowego, z którymi moglibyśmy być może wymienić się odpowiedziami na istotne pytania, z którymi łączy nas o wiele więcej niż ze społeczeństwami Zachodu – jest praktycznie żaden.

Co my wiemy o dzisiejszych Czechach, Węgrach, Rumunach czy Litwinach? Z jakich ich doświadczeń korzystamy, jakie ich rozwiązania mogłyby się okazać nam przydatne, a jakie nasze im? Jak u nich wygląda kwestia demokracji lokalnej, władzy biurokracji, wolności gospodarczej, praw kobiet, praw pracowniczych, wolności słowa czy wyznania? Jaka jest ich socjologia i czego możemy się z niej dowiedzieć? Jaka jest ich historia najnowsza? Jaka jest ich teoria i praktyka demokracji?

Czy istnieje lepszy sposób na przypieczętowanie własnej prowincjonalności niż nieustannie oglądanie się na centrum?


niedziela, 11 stycznia 2009, marslaur

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: anka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/12 21:22:38
jednak sporo sie wydaje literatury z europy centralnej czyli naszego grajdolka!
ach i jedna ciekawostka jak bylysmy we wrzesniu w bukareszcie to rzucilo mi sie w oczy ze jedyne stoiska ulicznego handelku jakie tam istnieja to bukinisci!!!
sciskam jednako z "centrum"
-
Gość: Olga, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/17 13:34:12
W moim odczuciu zachód jest pod względem intelektualnym wyeksploatowany, a inspiracji należy szukać na wschodzie. Często bardzo żałuję, że wielu wpsniałych książek napisanych przez Litwinów, Rumunów czy też Węgrów nie tłumaczy się na język polski bądź tłumaczy się jedynie fragmentarycznie. Tak było choćby w przypadku kapitalnego " Wileńskiego pokera" autorstwa nieżyjącego już Gavelisa. Bogaty dorobek kulturalny choćby Litwinów znany jest rzeczywiście jedynie wąskiemu zainteresowanemu tymi zagadnieniami gronu. Smutne to, choćby z racji tego, że historia połączyła nas w sposób szczególny.
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2009/01/29 20:10:38
Cześć, spodobał mi się ten Wasz artykuł i chciał bym go opublikować (z linkiem do źródła) na mojej stronie www.lobuziak.net w zakładce Blog. Jeżeli się zgadzacie, to proszę o krótkie info na mój mail romek@lobuziak.net Dziękuję i pozdrawiam, Roman Jurčák