|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blog część 2/part 2
Ciekawe linki na różne tematy, ale zawsze na temat
Historia folwarku Dusznica
Kontakt
Soulside Story 2
|
piątek, 13 sierpnia 2010
sobota, 01 sierpnia 2009
Drodzy czytelnicy, sąsiedzi i przyjaciele! Zdecydowaliśmy się zmienić miejsce zamieszkania. Jest po temu kilka powodów. Po pierwsze, odkryliśmy, że jesteśmy raczej ludźmi gór niż wody. Po drugie, bardzo (szczególnie zimą) doskwierała nam (a zwłaszcza dzieciom) samotność. Po trzecie, bo uważamy, że każdy człowiek ma zawsze prawo do poszukiwania osobistego szczęścia. Dziękujemy wszystkim, których tu poznaliśmy i pokochaliśmy. Naszych sąsiadów przepraszamy za brak pożegnania – zwyczajnie zabrakło nam odwagi. Będzie nam was i tych okolic brakowało. Projekt Soulside Story dobiegł końca. Czytelnikom dziękujemy za wsparcie i za to, że byliście z nami przez ten czas. Chociaż nic nie trwa wiecznie i nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, nigdy też nie należy mówić nigdy… Dear readers, neighbours and friends! We have decided to move elsewhere. There are several reasons for this. Firstly, we discovered we were more about mountains than about water. Secondly, we (and especially the kids) felt very lonely (particularly in winter time). Thirdly, because we believe that everyone always has the right to pursue their personal happiness. We thank everyone we met and came to love here. We apologise to our neighbours for failing to say goodbye - we simply didn't have the courage. We will miss you and the area. The project known as Soulside Story has come to an end. We thank our readers for their support and for being with for all this time. Although nothing lasts forever and you can't enter the same river twice, you should never say never either...
niedziela, 19 lipca 2009
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Moment, w którym pan ląduje z nastroszonym czubem i czułym gestem podaje pani dziobem do dzioba złowiony przez się kąsek, jest zaiste wzruszający. The moment when the male lands with the crest raised and tenderly passes, beak to beak, a tasty bit to the female is heart-touching indeed. ![]() Gottfried Amann, Ptaki, Multico 1997: Dudek nigdy nie występował licznie, ale teraz jest bardzo rzadki [chyba na wschód od Niemiec wygląda to lepiej]. Lubi ciepłe okolice, tereny rolnicze z rzadkimi starymi drzewami, sady i obrzeża lasów, zwłaszcza w pobliżu rozległych, wilgotnych łąk. Lubi gniazdować w starych głowiastych wierzbach. Jest ostrożny i płochliwy [siedzi/siedzą za oknem już od godziny, więc sam nie wiem...]. Po ziemi nie skacze, ale chodzi szybkim truchtem. W locie nieregularnie macha okrągłymi skrzydłami. Lot ma falisty, często tuż nad ziemią. W czasie sezonu lęgowego odzywa się daleko słyszalnym, głośnym [o tak!], dudniącym "upupup". ![]() Gniazdo dudka ma charakterystyczną woń pochodzącą z wydzieliny gruczołów kuprowych samicy. Pokarm składa się głównie z owadów i innych bezkręgowców, głównie chrząszczy i ich larw, które dudek wydobywa z ziemi długim cienkim dziobem. W ten sam sposób poszukuje on pokarmu wśród opadłych liści lub w szczelinach skalnych. W związku z tym że dziób dudka jest długi, a język krótki, złowioną zdobycz ptak musi najpierw lekko podrzucić, by potem połknąć. Wędrowny. W sierpniu i wrześniu dudki odlatują pojedynczo, nocą, na zimowiska w Afryce. Powracają w połowie kwietnia, tuż przed kukułkami. ![]() Gniazdo: w dziuplach i półdziuplach wszelkiego typu. Najcześciej w dziuplach drzew, ale także w szparach murów i otworach skalnych, czasem w kupach kamieni i odpowiednich budkach lęgowych. Gniazdo prawie nie ma wyściółki, jedynie trochę próchna i mchu.
niedziela, 14 czerwca 2009
(Puńsk) ![]() (Sidory, przy jeziorze Okrągłe) ![]() (Sidory, między jeziorami Okrągłe i Gulbin, w tle Góra Cisowa) ![]()
wtorek, 09 czerwca 2009
niedziela, 31 maja 2009
![]() Cieszę się, że są ludzie, którym leży na sercu los muzyki ludowej/tradycyjnej i działają na rzecz jej ocalenia, utrwalenia, upamiętnienia, organizują koncerty itd. Mam jednak wrażenie, że jedyny sposób, żeby ta muzyka naprawdę żyła i żeby była atrakcyjna - to połączenie jej z muzyką współczesną, jej uwspółcześnienie, nie archaizacja. W przeciwnym razie standardem będą takie obrazki jak wczorajszy: kilka osób gra bez nagłośnienia, kilkadziesiąt siedzi i w milczeniu - nie chcę powiedzieć nudzie - słucha tego bez żadnych widocznych emocji. A przecież gdyby rzecz podłączyć do wzmacniaczy, skojarzyć z młodymi DJ-ami, podbić pulsem, rytmem, podkładem, zaaranżować, spleśc z czymś nowym, powstałaby nowa jakość. I przede wszystkim byłaby ona atrakcyjna dla słuchacza - wtedy naprawdę dałoby się przy tym tańczyć, ta muzyka porywałaby, pociągała młodego człowieka, którego dzisiaj wyłącznie nudzi. Może zabrzmi to nieprzyjemnie, ale to jak prezentuje się muzykę tradycyjną dzisiaj, jest w efekcie jej zabijaniem - grono słuchaczy kurczy się z każdym rokiem, a sama muzyka stoi w miejscu - co nigdy nie było jej stanem naturalnym. Istotą muzyki, jej naturalnym środowiskiem, jest zmiana. I wcale nie mówię tu post-folku w rodzaju Kapeli ze Wsi Warszawa. O wiele bardziej chciałbym usłyszeć kombinacje typu "muzykanci + didżeje". ![]()
niedziela, 24 maja 2009
Wiadukty w Kiepojciach (gmina Dubeninki, powiat Gołdap), fragment nieistniejącej linii kolejowej Gołdap (Goldap) - Żytkiejmy (Szittkehmen) - Czistyje Prudy (Tolmingkehmen/Tolminkiemis) - Gusiew (Gumbinnen/Gąbin), zaprojektowane przed I wojną światową przez włoskich architektów w stylu nawiązującym do akweduktów rzymskich, oddane do użytku w 2 poł. lat trzydziestych. Rail viaducts in Kiepojcie (Dubeninki commune, Gołdap poviat), part of a nonexistent railway line Gołdap (Goldap) - Żytkiejmy (Szittkehmen) - Czistyje Prudy (Tolmingkehmen/Tolminkiemis) - Gusiew (Gumbinnen/Gąbin), designed before WWI by Italian architects in a style reminiscent of Roman aqueducts, went into use in the late 1930s. Rzeczka Bludzia to lewobrzeżny dopływ Błędzianki. Długość całkowita wynosi 23,1 km z tego na obszarze województwa warmińsko- mazurskiego 11,1 km, a powierzchnia całkowita zlewni wynosi 92,7 km2. Jej źródłowym odcinkiem jest dopływ do jeziora Białego, położony około 3 km na wschód od miejscowości Filipów w województwie podlaskim. W górnym i środkowym biegu Bludzia przepływa przez 5 rynnowych jezior: Białe, Przystajne, Krzywe, Kościelne i Przerośl. Jedynym większym dopływem Bludzi jest Czerwona Struga, płynąca w górnym biegu przez rezerwat o tej samej nazwie, położony w Parku Krajobrazowym Puszczy Rominckiej. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() (B.V.-Karte, 1:500 000, ark. 4 "Prusy Wschodnie", ok. 1936)
środa, 13 maja 2009
A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy By mi zabełtać błękit w głowie To będę jasny i gotowy Spłyną przeze mnie dni na przestrzał Zgasną podłogi i powietrza Na wszystko jeszcze raz popatrzę I pójdę nie wiem gdzie - na zawsze. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
poniedziałek, 11 maja 2009
Szeliniak sosnowiec (Hylobius abietis): ciało walcowate, 10-13 mm, ryjek długości głowy i przedplecza razem wziętych; brunatny do rdzawoczerwonego z żółtawymi kropkami układającymi się w poprzeczne pasy. Czułki zakończone buławkowato. (Rozpoznawanie roślin i zwierząt, Elipsa, Poznań 200?) Chrząszcz silnie zbudowany, brunatny, szorstki na powierzchni, na pokrywach ma 2-3 nieregularne poprzeczne paski i plamy; ryjek silny, stosunkowo długi, czułki są osadzone na jego końcu i skierowane do przodu. (Gottfried Amann, Owady, Multico, Warszawa 1998) ![]()
środa, 06 maja 2009
niedziela, 26 kwietnia 2009
wtorek, 21 kwietnia 2009
Chyba mieszka gdzieś w pobliżu, bo regularnie wpada pożywić się na nasz kompost. It apparently lives somewhere nearby, because it regularly visits our compost heap in search of something to eat. ![]()
czwartek, 16 kwietnia 2009
Stara chata sudecka (poł. XVIII w.) / An old Sudety farmer's cottage (mid-18th c.) ![]() ![]() Na Zakręcie Śmierci (w tle Karkonosze) / At the Death Turn (Karkonosze/Riesengebirge in the background): ![]() Skały nad Kamienną / Rock formations by the Kamienna creek: ![]() Zamek Czocha / Czocha castle: ![]() ![]() U Konstancji w Wolimierzu / Visting Konstancja in Wolimierz: ![]() ![]() Gdzieś w Izerach / Somewhere in the Izerskie Mountains: ![]() Przy wodospadzie Kamieńczyka / By the Kamieńczyk waterfall: ![]() ![]()
czwartek, 09 kwietnia 2009
Joseph Pâshka, tłumacz Peszitty na język angielski, jest również autorem Virdainasa, słownika języka jaćwieskiego (sudowskiego). Oto jego krótki tekst napisany specjalne dla Soulside Story: Dlaczego Jaćwingowie/Sudowowie „wyginęli”? Z tego samego powodu, z jakiego „wyginęły” ludy kultury Anasazi żyjące od I w. p.n.e. do XIII w. n.e. na południowym zachodzie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Jest to wymysł nieznających się na rzeczy uczonych. Owo wyginięcie nigdy nie nastąpiło. Spis powszechny przeprowadzony przez Kościół w okręgu grodzieńskim w latach dziewięćdziesiątych XIX w. pokazuje, że w owym czasie tysiące ludzi określało się jako potomkowie Jaćwingów. Litewscy, polscy i białoruscy osadnicy nie poznali jaćwieskich toponimów, hydronimów i sposobów akcentowania z książek czy map. Przekazali je im ich sąsiedzi! Na Litwie powszechne jest obecnie nazywanie przedchrześcijańskich Sudowów mianem „Jaćwingów”. Rozróżnienie dotyczy głównie religii, w mniejszym stopniu pochodzenia etnicznego, nie mówiąc już o genetycznym. W XVIII w. większość Sudowów była już dwu- albo trzyjęzyczna i dlatego nie identyfikowano ich jako takich, kiedy komunikowali się po litewsku, polsku czy białorusku. Przechodzili na chrześcijaństwo, chodzili do kościoła i zawierali mieszane małżeństwa. Oto jak „wyginęli” Jaćwingowie. „Wyginęli” w ten sam sposób co ludy kultury Anasazi na południowym zachodzie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Uczeni mogą dzisiaj rozmawiać z członkami plemion Zuni, Hopi czy Acoman. Była to wyłącznie zagłada na poziomie dyskursu. Być może jeszcze w XIX w. w odizolowanych od świata wioskach w rejonie Puszczy Białowieskiej żyli ludzie znający mowę jaćwieską. Wciąż pamięta się, jak polscy księża przekonywali wiernych, że Bóg nie rozumie modlitw odmawianych po litewsku. Hiszpanie wmawiali to samo głupstwo Indianom Zuni, Hopi i innym. Nikt nie „wyginął”. To czysta fikcja. To się nigdy nie wydarzyło. Ludzie pozostali. Ryby nie są świadome otaczającej je wody. Język jaćwieski jest wciąż obecny w wielu rozproszonych dialektach. We wsi Zietela na Białorusi używano jaćwieskiego słownictwa i akcentuacji. Słowa zaczynające się od labializowanych samogłosek [o] lub [u] poprzedzone były obowiązkową zachodniobałtyjską protezą [v-] istniejącą do dzisiaj w dialektach z okolic miasta Vilkaviškis (Wiłkowyszki) na Litwie. Na przykład standardowe litewskie „urvas” > „vurvas” w Wiłkowyszkach i Sudowii. Proteza [v-] przed labializowanymi samogłoskami [o] lub [u] w dialekcie okolic Kretyngi na Litwie to pozostałość kurońska! Nikt nie „wyginął”. Nie było żadnej czystki etnicznej. To się nigdy nie wydarzyło. Mój słownik, „Virdainas”, zawiera w sobie ziarna, które mogą kiedyś wydać plon. Pewien człowiek na Litwie marzył kiedyś o wskrzeszeniu języka hebrajskiego. Dzisiaj mówi się nim w całym Izraelu. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Będę budował dom w Nowym Meksyku – z Indianami Zuni. My też kiedyś wyginiemy – ale… jeszcze nie teraz! Shi nūsun būsna ast prajeivingiska kaigi asenes vupjai (Nasza egzystencja jest równie ulotna co jesienne chmury) - Budda dziękuję, Joseph Pâshka Z listu: Twój wkład, chociaż niezamierzony, widzę teraz jako transformujący. Pytałeś o mój plan, o propozycję. Zdałem sobie sprawę, że takiego planu nie ma. Musiałby być jednoczący, inkluzywny, PROSTY i pozytywny dla ludzi i Ziemi. Oto on. Tylko jedno słowo. „Kails” (Witaj – zdrowie – całość). Włączając to jedno słowo powitania do swojego słownika litewsko-, polsko- i białoruskojęzyczni mieszkańcy dawnej Jaćwieży mogliby przekroczyć małostkowe uprzedzenia etniczne, kulturowe i religijne i przywrócić zapomnianą starożytną jedność, która tak naprawdę wciąż istnieje. Byłoby to ciosem w niewypowiedzianą plemienność polityki, etniczności i religii. „Kails” podkreśla, że jesteśmy Jednością – ze sobą nawzajem i z Ziemią, którą dzielimy. Słownik jaćwieski Josepha Pâshki tutaj: http://www.suduva.com/virdainas/ Joseph Pâshka, a translator of the Peshitta into English, is also an author of Virdainas, a dictionary of the Sudovian (Yotvingian) language. Here is his short text written specially for Soulside Story: Why did the Sūdovians / Jotvingians "vanish"? For the same reason the Anasazi in the American Southwest "vanished". It is the fiction of incompetent Academics. It never happened. A census by the clergy of the Belarus Grodno area in the 1890's had thousands identifying themselves as Yatviags (descendants). The Sūdovian / Jotvingian toponyms, hydonyms, and accented vocabulary were not mysteriously transfered to Lithuanian, Polish, or Belarussian settlers by books and maps. It was their neighbors! It is very popular now in Lithuania to refer to Pre-Christian Sūdovians as "Jotvingians". The primary distinction is religious - and not so much ethnicity & and even less, genetics. By the 18th Century, most Sūdovians were either bi- or tri-lingual, and thus not identified when speaking Lithuanian, Polish, or Belarussian. They converted, went to church, and inter-married with others. This is how the Jotvingians "vanished". Jotvingians "vanished" in the same way as the Anasazi "vanished" in the American Southwest. Academics can visit the Zuni, Hopi, or Acomans today. It was nothing but literary ethnocide. There may still have been old Yotvingian speakers as late as the 19th Century in the remote Białowieża Forest area. It is still remembered that Polish Catholic Priests told their congregation that God would not understand Prayers spoken in the Lithuanian language. The Spanish told the Zuni, Hopi, and others the same pathetic story. Nobody "vanished". It is pure fiction. It never happened. The people remain. Fish are unaware of the water surrounding them. Jotvingian language lingers in many scattered dialects. Zietela village in Belarus had Jotvingian vocabulary and accentuation. Words beginning with the labial vowels [o] or [u] had the obligatory West Baltic prothetic [v-] that continues intact today in the dialects in and around Vilkaviškis, Lietuva. Examples - Std. Lith. "urvas" > "vurvas" in Vilkaviškis, and Sūduva. The word initial prothetic [ v- ] in the Kretinga Lietuva dialect before the labial vowels [o] or [u] is a Curonian continuum! Nobody "vanished". It is ethnic cleansing fiction. It never happened. My Virdainas dictionary has seeds that may grow. A man in Lithuania once dreamed of reviving Hebrew. Today it is spoken thoughout Israel. You never know. I have a house to build in New Mexico - by the Zuni. We will vanish, too - but, ... not yet! Shi nūsun būsna ast prajeivingiska kaigi asenes vupjai (Our existence is as transient as the clouds of Autumn) - the Buddha Thank You, Joseph Pâshka From a letter: Your contribution, albeit unintended, I now see as transformational. You asked for a plan, a proposal. I realized a plan was, in fact, lacking. It would have to be unifying, inclusive, EASY, and positive for people and the Earth. Here it is. Just use one word. "Kails" - (Hello-Health-Whole) (From new intro at Virdainas) By just including the one word greeting "Kails", Lithuanian, Polish, or Belarussian inhabitants of old Yotvingia can transcend petty ethnic, cultural, and religious differences and re-affirm an ancient forgotten unity they still share with each other. It will effectively neutralize the neo-tribalism of politics, ethnicity, and religion. "Kails" re-affirms that we are One - with each other, and with the Earth we share. Joseph Pâshka's dictionary of the Sudovian/Yotvingian language here: http://www.suduva.com/virdainas/ ![]()
wtorek, 07 kwietnia 2009
Czego zabrakło III RP? To proste – zabrakło jej propagandy. Tożsamości wizualnej i wizerunkowej, estetyki, wyrazistości, dobrego opakowania, reklamy, lansu – jakkolwiek to nazwać – tego wszystkiego, co sprawia, że państwa nam się podobają. ![]() II RP w 1918 roku natychmiast rozwinęła szeroko zakrojoną akcję propagandowo-wizerunkową – legenda Dziadka i Legionów, powrót na Kresy, pieśni i piosenki, nowa estetyka, symbole, mundury, wojsko, Polska i polskość. ![]() To samo natychmiast uczyniła PRL – i to tak skutecznie, że 90 procent narodu uwierzyło, że to jest właśnie nowa i sprawiedliwa Polska. Moc myśli i talentów zaprzęgniętych w tworzenie wierszy, pieśni, plakatów, przemówień, pomników, całej oprawy estetycznej była tak potężna, że wywoływała masowy i niekłamany entuzjazm. Warszawa, morze, Mazury, ziemie odzyskane, kopalnie i huty, a nawet przyjaźń z potężnym Związkiem Radzieckim. ![]() Estetyka i propaganda wielkich totalitaryzmów XX wieku – Trzeciej Rzeczy i Związku Sowieckiego – była tak przemożna, że jeszcze dzisiaj władają wieloma ludzkimi umysłami. Wszyscy znamy pociągający mroczny urok niemieckich mundurów i odznak, hipnotyczną siłę estetycznego produktu, jakim były nazistowskie Niemcy. Mniej oczywista dla nas, ale tym silniejsza dla mieszkańców Zachodu, była i jest propaganda i estetyka komunizmu – te sztandary i gwiazdy, ta czerwień, te wzniosłe słowa o sprawiedliwości i wolności do dzisiaj brane są za dobrą monetę w lewicowych środowiskach Okcydentu. ![]() Tymczasem III RP sądziła, że uda jej się po prostu dlatego, że ma rację. Trudno o większą naiwność i tutaj upatruję największego błędu przywódców Solidarności i opozycji. Nie w tym, że nie powiesili na latarniach, nie potrząsnęli za cugle, nie wyczyścili do gołej ziemi – bo jestem realistą i wiem, że byli wręcz zaszokowani tym, jak wiele udało im się uzyskać i nie byli mentalnie przygotowani do jakiejkolwiek wendety. Ale w odróżnieniu od aparatu przemocy i przymusu, który zaledwie zgodził się na zmianę władzy (wiedząc oczywiście, że jego interesy nie będą naruszone – w tym nie widzę zbrodni naprawdę dziejowej), środki masowego przekazu i propagandy były od 1989 roku w rękach „naszych” i należało z tego skorzystać. Jednak zamiast nowej estetyki, zamiast – do diaska, nie bójmy się tego słowa – nowej propagandy, powiedziano nam, że to jest nowa Polska i już. Koniec i kropka. Mieliśmy się cieszyć z tego, że jest wolny rynek i że wreszcie zlikwidowano ukryte bezrobocie. I że za 10-15 lat będziemy bogaci. Wszystko – mniej więcej – prawda, ale gdzie poezja, gdzie nadzieja, entuzjazm, płomienne myśli i czyny, gdzie pieśń i marsz, gdzie zwykła radość, gdzie uniesienie i moc. Jeżeli III RP – czyli dzisiejsza Polska – gdziekolwiek przegrała, to na polu estetyki i propagandy, na polu rządu dusz, w dziedzinie ludzkich serc – ale jest to zapewne błąd największy z możliwych. Tak to już bowiem jest, że marny produkt w dobrym opakowaniu smakuje nam lepiej niż dobry w marnym. ![]()
niedziela, 05 kwietnia 2009
Knew I had to bite you baby when I first laid eyes on you, Baby you're a rattlesnake, you know the way I feel, (Motorhead)
sobota, 04 kwietnia 2009
czwartek, 02 kwietnia 2009
Pogodny wczesnokwietniowy wieczór, kiełbasa Toruńska, chleb żytni (Dabor Suwałki), czarna Łomża, piekielnie ostra litewska musztarda Astriosios Garstycios (Rivona Rokiskis) i pierwsza płyta Fun Lovin' Criminals. Czegóż chcieć więcej? ![]() |