Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
RSS
czwartek, 11 lipca 2013

http://studiogif.pl/soulsidestory/

 

Jest to podwójne wydawnictwo, łączące zdjęcia z bloga Soulside Story z fotografiami Suwalszczyzny, Sejneńszczyzny i Podlasia autorstwa Adama Nowickiego z lat 1976-1978 (muzeumfotografii.blogspot.com).

 

Format 21 x 21 cm, 28 str., okładka: papier kreda 250 mat + folia mat, środek: papier kreda 170 mat, szycie zeszytowe. 

 

 

 

piątek, 13 sierpnia 2010
sobota, 01 sierpnia 2009
Drodzy czytelnicy, sąsiedzi i przyjaciele!

Zdecydowaliśmy się zmienić miejsce zamieszkania.
Jest po temu kilka powodów.
Po pierwsze, odkryliśmy, że jesteśmy raczej ludźmi gór niż wody.
Po drugie, bardzo (szczególnie zimą) doskwierała nam (a zwłaszcza dzieciom) samotność.
Po trzecie, bo uważamy, że każdy człowiek ma zawsze prawo do poszukiwania osobistego szczęścia.

Dziękujemy wszystkim, których tu poznaliśmy i pokochaliśmy. Naszych sąsiadów przepraszamy za brak pożegnania – zwyczajnie zabrakło nam odwagi. Będzie nam was i tych okolic brakowało.

Projekt Soulside Story dobiegł końca. Czytelnikom dziękujemy za wsparcie i za to, że byliście z nami przez ten czas. Chociaż nic nie trwa wiecznie i nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, nigdy też nie należy mówić nigdy…


Dear readers, neighbours and friends!

We have decided to move elsewhere.
There are several reasons for this.
Firstly, we discovered we were more about mountains than about water.
Secondly, we (and especially the kids) felt very lonely (particularly in winter time).
Thirdly, because we believe that everyone always has the right to pursue their personal happiness.


We thank everyone we met and came to love here. We apologise to our neighbours for failing to say goodbye - we simply didn't have the courage. We will miss you and the area.

The project known as Soulside Story has come to an end. We thank our readers for their support and for being with for all this time. Although nothing lasts forever and you can't enter the same river twice, you should never say never either...
12:58, marslaur
Link Komentarze (42) »
niedziela, 19 lipca 2009
Przerwa wakacyjna
15:33, marslaur
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Moment, w którym pan ląduje z nastroszonym czubem i czułym gestem podaje pani dziobem do dzioba złowiony przez się kąsek, jest zaiste wzruszający.

The moment when the male lands with the crest raised and tenderly passes, beak to beak, a tasty bit to the female is heart-touching indeed.



Gottfried Amann, Ptaki, Multico 1997:

Dudek nigdy nie występował licznie, ale teraz jest bardzo rzadki [chyba na wschód od Niemiec wygląda to lepiej]. Lubi ciepłe okolice, tereny rolnicze z rzadkimi starymi drzewami, sady i obrzeża lasów, zwłaszcza w pobliżu rozległych, wilgotnych łąk. Lubi gniazdować w starych głowiastych wierzbach. Jest ostrożny i płochliwy [siedzi/siedzą za oknem już od godziny, więc sam nie wiem...].  Po ziemi nie skacze, ale chodzi szybkim truchtem. W locie nieregularnie macha okrągłymi skrzydłami. Lot ma falisty, często tuż nad ziemią. W czasie sezonu lęgowego odzywa się daleko słyszalnym, głośnym [o tak!], dudniącym "upupup".



Gniazdo dudka ma charakterystyczną woń pochodzącą z wydzieliny gruczołów kuprowych samicy. Pokarm składa się głównie z owadów i innych bezkręgowców, głównie chrząszczy i ich larw, które dudek wydobywa z ziemi długim cienkim dziobem. W ten sam sposób poszukuje on pokarmu wśród opadłych liści lub w szczelinach skalnych. W związku z tym że dziób dudka jest długi, a język krótki, złowioną zdobycz ptak musi najpierw lekko podrzucić, by  potem połknąć. Wędrowny. W sierpniu i wrześniu dudki odlatują pojedynczo, nocą, na zimowiska w Afryce. Powracają w połowie kwietnia, tuż przed kukułkami. 



Gniazdo: w dziuplach i półdziuplach wszelkiego typu. Najcześciej w dziuplach drzew, ale także w szparach murów i otworach skalnych, czasem w kupach kamieni i odpowiednich budkach lęgowych. Gniazdo prawie nie ma wyściółki, jedynie trochę próchna i mchu.
07:10, marslaur
Link Komentarze (13) »
niedziela, 14 czerwca 2009
(Puńsk)


(Sidory, przy jeziorze Okrągłe)


(Sidory, między jeziorami Okrągłe i Gulbin, w tle Góra Cisowa)

08:45, marslaur
Link Komentarze (4) »
wtorek, 09 czerwca 2009
niedziela, 31 maja 2009


Cieszę się, że są ludzie, którym leży na sercu los muzyki ludowej/tradycyjnej i działają na rzecz jej ocalenia, utrwalenia, upamiętnienia, organizują koncerty itd. Mam jednak wrażenie, że jedyny sposób, żeby ta muzyka naprawdę żyła i żeby była atrakcyjna - to połączenie jej z muzyką współczesną, jej uwspółcześnienie, nie archaizacja. W przeciwnym razie standardem będą takie obrazki jak wczorajszy: kilka osób gra bez nagłośnienia, kilkadziesiąt siedzi i w milczeniu - nie chcę powiedzieć nudzie - słucha tego bez żadnych widocznych emocji. A przecież gdyby rzecz podłączyć do wzmacniaczy, skojarzyć z młodymi DJ-ami, podbić pulsem, rytmem, podkładem, zaaranżować, spleśc z czymś nowym, powstałaby nowa jakość. I przede wszystkim byłaby ona atrakcyjna dla słuchacza - wtedy naprawdę dałoby się przy tym tańczyć, ta muzyka porywałaby, pociągała młodego człowieka, którego dzisiaj wyłącznie nudzi. Może zabrzmi to nieprzyjemnie, ale to jak prezentuje się muzykę tradycyjną dzisiaj, jest w efekcie jej zabijaniem - grono słuchaczy kurczy się z każdym rokiem, a sama muzyka stoi w miejscu - co nigdy nie było jej stanem naturalnym. Istotą muzyki, jej naturalnym środowiskiem, jest zmiana. I wcale nie mówię tu post-folku w rodzaju Kapeli ze Wsi Warszawa. O wiele bardziej chciałbym usłyszeć kombinacje typu "muzykanci + didżeje".


08:17, marslaur
Link Komentarze (11) »
niedziela, 24 maja 2009
Wiadukty w Kiepojciach (gmina Dubeninki, powiat Gołdap), fragment nieistniejącej linii kolejowej Gołdap (Goldap) - Żytkiejmy (Szittkehmen) - Czistyje Prudy (Tolmingkehmen/Tolminkiemis) - Gusiew (Gumbinnen/Gąbin), zaprojektowane przed I wojną światową przez włoskich architektów w stylu nawiązującym do akweduktów rzymskich, oddane do użytku w 2 poł. lat trzydziestych.

Rail viaducts in Kiepojcie (Dubeninki commune, Gołdap poviat), part of a nonexistent railway line Gołdap (Goldap) - Żytkiejmy (Szittkehmen) - Czistyje Prudy (Tolmingkehmen/Tolminkiemis) - Gusiew (Gumbinnen/Gąbin), designed before WWI by Italian architects in a style reminiscent of Roman aqueducts, went into use in the late 1930s.

Rzeczka Bludzia to lewobrzeżny dopływ Błędzianki. Długość całkowita wynosi 23,1 km z tego na obszarze województwa warmińsko- mazurskiego 11,1 km, a powierzchnia całkowita zlewni wynosi 92,7 km2. Jej źródłowym odcinkiem jest dopływ do jeziora Białego, położony około 3 km na wschód od miejscowości Filipów w województwie podlaskim. W górnym i środkowym biegu Bludzia przepływa przez 5 rynnowych jezior: Białe, Przystajne, Krzywe, Kościelne i Przerośl. Jedynym większym dopływem Bludzi jest Czerwona Struga, płynąca w górnym biegu przez rezerwat o tej samej nazwie, położony w Parku Krajobrazowym Puszczy Rominckiej.










(B.V.-Karte, 1:500 000, ark. 4 "Prusy Wschodnie", ok. 1936)
09:46, marslaur
Link Komentarze (5) »
środa, 13 maja 2009
A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał
Zgasną podłogi i powietrza
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
I pójdę nie wiem gdzie - na zawsze.


















20:15, marslaur
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 maja 2009
Szeliniak sosnowiec (Hylobius abietis): ciało walcowate, 10-13 mm, ryjek długości głowy i przedplecza razem wziętych; brunatny do rdzawoczerwonego z żółtawymi kropkami układającymi się w poprzeczne pasy. Czułki zakończone buławkowato.
(Rozpoznawanie roślin i zwierząt, Elipsa, Poznań 200?)

Chrząszcz silnie zbudowany, brunatny, szorstki na powierzchni, na pokrywach ma 2-3 nieregularne poprzeczne paski i plamy; ryjek silny, stosunkowo długi, czułki są osadzone na jego końcu i skierowane do przodu.
(Gottfried Amann, Owady, Multico, Warszawa 1998)

12:37, marslaur
Link Komentarze (3) »
środa, 06 maja 2009

(Okolice Augustowa)
14:09, marslaur
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 kwietnia 2009





(Okolice Łoździej, przy drodze na Staidarai / Near Lazdijai, by the road to Staidarai)
13:36, marslaur
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 kwietnia 2009
Chyba mieszka gdzieś w pobliżu, bo regularnie wpada pożywić się na nasz kompost.
It apparently lives somewhere nearby, because it regularly visits our compost heap in search of something to eat.

07:11, marslaur
Link Komentarze (7) »
czwartek, 16 kwietnia 2009
Stara chata sudecka (poł. XVIII w.) / An old Sudety farmer's cottage (mid-18th c.)




Na Zakręcie Śmierci (w tle Karkonosze) / At the Death Turn (Karkonosze/Riesengebirge in the background):


Skały nad Kamienną / Rock formations by the Kamienna creek:


Zamek Czocha / Czocha castle:




U Konstancji w Wolimierzu / Visting Konstancja in Wolimierz:




Gdzieś w Izerach / Somewhere in the Izerskie Mountains:


Przy wodospadzie Kamieńczyka / By the Kamieńczyk waterfall:



18:23, marslaur
Link Komentarze (5) »
czwartek, 09 kwietnia 2009
Joseph Pâshka, tłumacz Peszitty na język angielski, jest również autorem Virdainasa, słownika języka jaćwieskiego (sudowskiego). Oto jego krótki tekst napisany specjalne dla Soulside Story:

Dlaczego Jaćwingowie/Sudowowie „wyginęli”? Z tego samego powodu, z jakiego „wyginęły” ludy kultury Anasazi żyjące od I w. p.n.e. do XIII w. n.e. na południowym zachodzie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych.

Jest to wymysł nieznających się na rzeczy uczonych.
Owo wyginięcie nigdy nie nastąpiło.

Spis powszechny przeprowadzony przez Kościół w okręgu grodzieńskim w latach dziewięćdziesiątych XIX w. pokazuje, że w owym czasie tysiące ludzi określało się jako potomkowie Jaćwingów.

Litewscy, polscy i białoruscy osadnicy nie poznali jaćwieskich toponimów, hydronimów i sposobów akcentowania z książek czy map. Przekazali je im ich sąsiedzi!

Na Litwie powszechne jest obecnie nazywanie przedchrześcijańskich Sudowów mianem „Jaćwingów”. Rozróżnienie dotyczy głównie religii, w mniejszym stopniu pochodzenia etnicznego, nie mówiąc już o genetycznym.

W XVIII w. większość Sudowów była już dwu- albo trzyjęzyczna i dlatego nie identyfikowano ich jako takich, kiedy komunikowali się po litewsku, polsku czy białorusku.

Przechodzili na chrześcijaństwo, chodzili do kościoła i zawierali mieszane małżeństwa. Oto jak „wyginęli” Jaćwingowie.

„Wyginęli” w ten sam sposób co ludy kultury Anasazi na południowym zachodzie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Uczeni mogą dzisiaj rozmawiać z członkami plemion Zuni, Hopi czy Acoman. Była to wyłącznie zagłada na poziomie dyskursu.

Być może jeszcze w XIX w. w odizolowanych od świata wioskach w rejonie Puszczy Białowieskiej żyli ludzie znający mowę jaćwieską.

Wciąż pamięta się, jak polscy księża przekonywali wiernych, że Bóg nie rozumie modlitw odmawianych po litewsku.

Hiszpanie wmawiali to samo głupstwo Indianom Zuni, Hopi i innym.

Nikt nie „wyginął”. To czysta fikcja.
To się nigdy nie wydarzyło. Ludzie pozostali.
Ryby nie są świadome otaczającej je wody.

Język jaćwieski jest wciąż obecny w wielu rozproszonych dialektach. We wsi Zietela na Białorusi używano jaćwieskiego słownictwa i akcentuacji.

Słowa zaczynające się od labializowanych samogłosek [o] lub [u] poprzedzone były obowiązkową zachodniobałtyjską protezą [v-] istniejącą do dzisiaj w dialektach z okolic miasta Vilkaviškis (Wiłkowyszki) na Litwie. Na przykład standardowe litewskie „urvas” > „vurvas” w Wiłkowyszkach i Sudowii.

Proteza [v-] przed labializowanymi samogłoskami [o] lub [u] w dialekcie okolic Kretyngi na Litwie to pozostałość kurońska!

Nikt nie „wyginął”. Nie było żadnej czystki etnicznej.
To się nigdy nie wydarzyło.

Mój słownik, „Virdainas”, zawiera w sobie ziarna, które mogą kiedyś wydać plon.

Pewien człowiek na Litwie marzył kiedyś o wskrzeszeniu języka hebrajskiego.
Dzisiaj mówi się nim w całym Izraelu.

Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość.

Będę budował dom w Nowym Meksyku – z Indianami Zuni.
My też kiedyś wyginiemy – ale… jeszcze nie teraz!

Shi nūsun būsna ast prajeivingiska kaigi asenes vupjai
(Nasza egzystencja jest równie ulotna co jesienne chmury)
- Budda

dziękuję,
Joseph Pâshka


Z listu:
Twój wkład, chociaż niezamierzony, widzę teraz jako transformujący. Pytałeś o mój plan, o propozycję. Zdałem sobie sprawę, że takiego planu nie ma.

Musiałby być jednoczący, inkluzywny, PROSTY i pozytywny dla ludzi i Ziemi.

Oto on.
Tylko jedno słowo. „Kails” (Witaj – zdrowie – całość).

Włączając to jedno słowo powitania do swojego słownika litewsko-, polsko- i białoruskojęzyczni mieszkańcy dawnej Jaćwieży mogliby przekroczyć małostkowe uprzedzenia etniczne, kulturowe i religijne i przywrócić zapomnianą starożytną jedność, która tak naprawdę wciąż istnieje. Byłoby to ciosem w niewypowiedzianą plemienność polityki, etniczności i religii. „Kails” podkreśla, że jesteśmy Jednością – ze sobą nawzajem i z Ziemią, którą dzielimy.

Słownik jaćwieski Josepha Pâshki tutaj: http://www.suduva.com/virdainas/


Joseph Pâshka, a translator of the Peshitta into English, is also an author of Virdainas, a dictionary of the Sudovian (Yotvingian) language. Here is his short text written specially for Soulside Story: 

Why did the Sūdovians / Jotvingians "vanish"? For the same reason the Anasazi in the American Southwest "vanished".

It is the fiction of incompetent Academics.
It never happened.

A census by the clergy of the Belarus Grodno area
in the 1890's had thousands identifying themselves
as Yatviags (descendants).
 
The Sūdovian / Jotvingian toponyms, hydonyms,
and accented vocabulary were not mysteriously
transfered to Lithuanian, Polish, or Belarussian
settlers by books and maps. It was their neighbors!
 
It is very popular now in Lithuania to refer
to Pre-Christian Sūdovians as "Jotvingians".
The primary distinction is religious -
and not so much ethnicity & and even less, genetics.
 
By the 18th Century, most Sūdovians
were either bi- or tri-lingual,
and thus not identified when speaking
Lithuanian, Polish, or Belarussian.
 
They converted, went to church,
and inter-married with others.
This is how the Jotvingians "vanished".
 
Jotvingians "vanished" in the same way
as the Anasazi "vanished" in the American Southwest.
Academics can visit the Zuni, Hopi, or Acomans today.
It was nothing but literary ethnocide.

There may still have been old Yotvingian speakers
as late as the 19th Century in the
remote Białowieża Forest area.
 
It is still remembered that Polish Catholic Priests
told their congregation that God would not understand
Prayers spoken in the Lithuanian language.
 
The Spanish told the Zuni, Hopi, and others the same
pathetic story.
 
Nobody "vanished". It is pure fiction.
It never happened. The people remain.
Fish are unaware of the water surrounding them.

Jotvingian language lingers in many scattered dialects.
Zietela village in Belarus had Jotvingian vocabulary
and accentuation.
 
Words beginning with the labial vowels [o] or [u]
had the obligatory West Baltic prothetic [v-]
that continues intact today in the dialects in
and around Vilkaviškis, Lietuva.
Examples - Std. Lith. "urvas" > "vurvas" in Vilkaviškis,
and Sūduva.
 
The word initial prothetic [ v- ] in the Kretinga Lietuva dialect before the labial vowels [o] or [u] is a Curonian continuum!
 
Nobody "vanished". It is ethnic cleansing fiction.
It never happened.
 
My Virdainas dictionary has seeds that may grow.
 
A man in Lithuania once dreamed of reviving Hebrew.
Today it is spoken thoughout Israel.
 
You never know.
 
I have a house to build in New Mexico - by the Zuni.
We will vanish, too - but, ... not yet!

Shi nūsun būsna ast prajeivingiska kaigi asenes vupjai 
(Our existence is as transient as the clouds of Autumn)
- the Buddha
 
 
Thank You,
Joseph Pâshka


From a letter:
Your contribution, albeit unintended, I now see as transformational. You asked for a plan, a proposal. I realized a plan was, in fact, lacking.
 
It would have to be unifying, inclusive, EASY, and positive for people and the Earth.
 
Here it is.
Just use one word. "Kails" - (Hello-Health-Whole)
 
(From new intro at Virdainas)
 
By just including the one word greeting "Kails", Lithuanian, Polish, or Belarussian inhabitants of old Yotvingia can transcend petty ethnic, cultural, and religious differences and re-affirm an ancient forgotten unity they still share with each other. It will effectively neutralize the neo-tribalism of politics, ethnicity, and religion. "Kails" re-affirms that we are One - with each other, and with the Earth we share.
 

Joseph Pâshka's dictionary of the Sudovian/Yotvingian language here: http://www.suduva.com/virdainas/


21:00, marslaur
Link Komentarze (10) »
wtorek, 07 kwietnia 2009
Czego zabrakło III RP? To proste – zabrakło jej propagandy. Tożsamości wizualnej i wizerunkowej, estetyki, wyrazistości, dobrego opakowania, reklamy, lansu – jakkolwiek to nazwać – tego wszystkiego, co sprawia, że państwa nam się podobają.



II RP w 1918 roku natychmiast rozwinęła szeroko zakrojoną akcję propagandowo-wizerunkową – legenda Dziadka i Legionów, powrót na Kresy, pieśni i piosenki, nowa estetyka, symbole, mundury, wojsko, Polska i polskość.



To samo natychmiast uczyniła PRL – i to tak skutecznie, że 90 procent narodu uwierzyło, że to jest właśnie nowa i sprawiedliwa Polska. Moc myśli i talentów zaprzęgniętych w tworzenie wierszy, pieśni, plakatów, przemówień, pomników, całej oprawy estetycznej była tak potężna, że wywoływała masowy i niekłamany entuzjazm. Warszawa, morze, Mazury, ziemie odzyskane, kopalnie i huty, a nawet przyjaźń z potężnym Związkiem Radzieckim.



Estetyka i propaganda wielkich totalitaryzmów XX wieku – Trzeciej Rzeczy i Związku Sowieckiego – była tak przemożna, że jeszcze dzisiaj władają wieloma ludzkimi umysłami. Wszyscy znamy pociągający mroczny urok niemieckich mundurów i odznak, hipnotyczną siłę estetycznego produktu, jakim były nazistowskie Niemcy. Mniej oczywista dla nas, ale tym silniejsza dla mieszkańców Zachodu, była i jest propaganda i estetyka komunizmu – te sztandary i gwiazdy, ta czerwień, te wzniosłe słowa o sprawiedliwości i wolności do dzisiaj brane są za dobrą monetę w lewicowych środowiskach Okcydentu.



Tymczasem III RP sądziła, że uda jej się po prostu dlatego, że ma rację. Trudno o większą naiwność i tutaj upatruję największego błędu przywódców Solidarności i opozycji. Nie w tym, że nie powiesili na latarniach, nie potrząsnęli za cugle, nie wyczyścili do gołej ziemi – bo jestem realistą i wiem, że byli wręcz zaszokowani tym, jak wiele udało im się uzyskać i nie byli mentalnie przygotowani do jakiejkolwiek wendety.

Ale w odróżnieniu od aparatu przemocy i przymusu, który zaledwie zgodził się na zmianę władzy (wiedząc oczywiście, że jego interesy nie będą naruszone – w tym nie widzę zbrodni naprawdę dziejowej), środki masowego przekazu i propagandy były od 1989 roku w rękach „naszych” i należało z tego skorzystać. Jednak zamiast nowej estetyki, zamiast – do diaska, nie bójmy się tego słowa – nowej propagandy, powiedziano nam, że to jest nowa Polska i już. Koniec i kropka. Mieliśmy się cieszyć z tego, że jest wolny rynek i że wreszcie zlikwidowano ukryte bezrobocie. I że za 10-15 lat będziemy bogaci. Wszystko – mniej więcej – prawda, ale gdzie poezja, gdzie nadzieja, entuzjazm, płomienne myśli i czyny, gdzie pieśń i marsz, gdzie zwykła radość, gdzie uniesienie i moc.

Jeżeli III RP – czyli dzisiejsza Polska – gdziekolwiek przegrała, to na polu estetyki i propagandy, na polu rządu dusz, w dziedzinie ludzkich serc – ale jest to zapewne błąd największy z możliwych. Tak to już bowiem jest, że marny produkt w dobrym opakowaniu smakuje nam lepiej niż dobry w marnym.



12:55, marslaur
Link Komentarze (4) »
niedziela, 05 kwietnia 2009

Knew I had to bite you baby when I first laid eyes on you,
That moment turned me on, I can't believe it's true,
And I like to watch your body sway,
I got no choice, I'm gonna twist your tail,
Love Me Like A Reptile, I'm gonna sink my fangs in you
Thunder lizard, stony eye, you got me hypnotised,
Hot tongue breaks in and out and I can't believe my eyes,
And your soft white belly, next to mine,
Scaly baby, see you shine,
Love Me Like A Reptile, you're murder in disguise,
Black mamba, murderer disguised

Baby you're a rattlesnake, you know the way I feel,
Feel you crawling up my back, you've got no love to steal,
You know I've got my eyes on you,
You're petrified, gonna stick like glue,
Love Me Like A Reptile, shock you like an electric eel

(Motorhead)

14:52, marslaur
Link Komentarze (4) »
sobota, 04 kwietnia 2009




I jeszcze Potasznia:


I Bród Stary:

18:38, marslaur
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 kwietnia 2009
Pogodny wczesnokwietniowy wieczór, kiełbasa Toruńska, chleb żytni (Dabor Suwałki), czarna Łomża, piekielnie ostra litewska musztarda Astriosios Garstycios (Rivona Rokiskis) i pierwsza płyta Fun Lovin' Criminals. Czegóż chcieć więcej?

20:09, marslaur
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18