Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
RSS
czwartek, 28 grudnia 2006
Są ich trzy: mama, córka i ciocia. Córka, którą dziewczyny ochrzciły Madiką (od tej z Czerwcowego Wzgórza - wiecie chyba o którą chodzi, prawda?), to najprzystępniejszy konik, jakiego w życiu spotkaliśmy. Od samego początku - a poznaliśmy ją kiedy miała zaledwie parę miesięcy - daje się głaskać, przytulać, całować i zwyczajnie ujeżdżać, nie wykazując przy tym najmniejszych oznak bojaźni. Ani razu nie spłoszyła się, a dziewczyny jeździły na niej wielokrotnie. Stworzenie o spokoju boddhisatwy. Obcowanie z nią to naprawdę cudowne przeżycie... Teraz już zna nas na tyle dobrze, że kiedy nadjeżdżamy, poznaje samochód i od razu biegnie w naszą stronę, a kiedy odjeżdżamy, idzie za nami i nie chce się rozstać. Pan Pietranis, jej właściciel, powiedział, że od wiosny będzie się pasła na naszej łące. Domyślacie się zapewne, że nie możemy się doczekać...


Madika (po prawej) i jej mama.










20:14, marslaur
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 grudnia 2006
piątek, 22 grudnia 2006
poniedziałek, 18 grudnia 2006


Proszę zwrócić uwagę na interesujący fragment w pierwszym akapicie: "A że wcześniej należały one (ziemie litewskie) do Rzeczypospolitej - wiele na pracach polskich napisów".
Po pierwsze, nie do Rzeczypospolitej, tylko do Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Po drugie, Rzeczpospolita Obojga Narodów (zresztą tych narodów było dużo więcej, ale polityczną władzę dzierżyły te dwa) to nie była Polska! To była federacja, coś, co nieodparcie kojarzy mi się ze Stanami Zjednoczonymi.
Fakt, że mówiono tam po polsku tak samo nie oznacza, że było to państwo etnicznych Polaków, jak fakt, że w Ameryce językiem urzędowym jest amerykański (angielski), nie oznacza, że jest to państwo etnicznych Amerykanów (kimkolwiek by oni mieli być). Rzeczpospolita Obojga Narodów, tak jak USA, była państwem obywateli, państwem politycznym, a nie etnicznym.
Litwini (jak pisze Widacki w Litwo, ojczyzno nie moja) nie uznają faktu polonizacji swoich elit, uważając, że przyjmowali oni wyłącznie zewnętrzne atrybuty polskości, gdyż tego wymagała polityka. Tak samo czynią Chińczycy czy Meksykanie w USA - są Amerykanami (płacą podatki, startują w wyborach etc.), ale nie przestają być Chińczykami czy Meksykanami etnicznie i kulturowo.
Tak więc ma rację Widacki, gdy pisze, że Rzeczpospolita Obojga Narodów jest dziedzictwem bynajmniej nie tylko Polaków, ale także Litwinów, Białorusinów i Ukraińców.
Najgorszym, co Polska może zaoferować swoim wschodnim sąsiadom, jest poczucie wyższości, od którego niedaleka droga do kulturowego imperializmu. To byłoby bardzo na rękę Rosji - poróżnić UBL. W zamian należy za wszelką cenę przypominać i głosić dziedzictwo Rzeczypospolitej jako dzieła wspólnego, jako "res publiki", podkreślać fundamentalny wkład w jego stworzenie wschodnich sąsiadów Polski. Wymaga tego prawda historyczna, zwykła skromność i polityczna mądrość.
09:58, marslaur
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 grudnia 2006