Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
RSS
niedziela, 26 kwietnia 2009





(Okolice Łoździej, przy drodze na Staidarai / Near Lazdijai, by the road to Staidarai)
13:36, marslaur
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 kwietnia 2009
Chyba mieszka gdzieś w pobliżu, bo regularnie wpada pożywić się na nasz kompost.
It apparently lives somewhere nearby, because it regularly visits our compost heap in search of something to eat.

07:11, marslaur
Link Komentarze (7) »
czwartek, 16 kwietnia 2009
Stara chata sudecka (poł. XVIII w.) / An old Sudety farmer's cottage (mid-18th c.)




Na Zakręcie Śmierci (w tle Karkonosze) / At the Death Turn (Karkonosze/Riesengebirge in the background):


Skały nad Kamienną / Rock formations by the Kamienna creek:


Zamek Czocha / Czocha castle:




U Konstancji w Wolimierzu / Visting Konstancja in Wolimierz:




Gdzieś w Izerach / Somewhere in the Izerskie Mountains:


Przy wodospadzie Kamieńczyka / By the Kamieńczyk waterfall:



18:23, marslaur
Link Komentarze (5) »
czwartek, 09 kwietnia 2009
Joseph Pâshka, tłumacz Peszitty na język angielski, jest również autorem Virdainasa, słownika języka jaćwieskiego (sudowskiego). Oto jego krótki tekst napisany specjalne dla Soulside Story:

Dlaczego Jaćwingowie/Sudowowie „wyginęli”? Z tego samego powodu, z jakiego „wyginęły” ludy kultury Anasazi żyjące od I w. p.n.e. do XIII w. n.e. na południowym zachodzie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych.

Jest to wymysł nieznających się na rzeczy uczonych.
Owo wyginięcie nigdy nie nastąpiło.

Spis powszechny przeprowadzony przez Kościół w okręgu grodzieńskim w latach dziewięćdziesiątych XIX w. pokazuje, że w owym czasie tysiące ludzi określało się jako potomkowie Jaćwingów.

Litewscy, polscy i białoruscy osadnicy nie poznali jaćwieskich toponimów, hydronimów i sposobów akcentowania z książek czy map. Przekazali je im ich sąsiedzi!

Na Litwie powszechne jest obecnie nazywanie przedchrześcijańskich Sudowów mianem „Jaćwingów”. Rozróżnienie dotyczy głównie religii, w mniejszym stopniu pochodzenia etnicznego, nie mówiąc już o genetycznym.

W XVIII w. większość Sudowów była już dwu- albo trzyjęzyczna i dlatego nie identyfikowano ich jako takich, kiedy komunikowali się po litewsku, polsku czy białorusku.

Przechodzili na chrześcijaństwo, chodzili do kościoła i zawierali mieszane małżeństwa. Oto jak „wyginęli” Jaćwingowie.

„Wyginęli” w ten sam sposób co ludy kultury Anasazi na południowym zachodzie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Uczeni mogą dzisiaj rozmawiać z członkami plemion Zuni, Hopi czy Acoman. Była to wyłącznie zagłada na poziomie dyskursu.

Być może jeszcze w XIX w. w odizolowanych od świata wioskach w rejonie Puszczy Białowieskiej żyli ludzie znający mowę jaćwieską.

Wciąż pamięta się, jak polscy księża przekonywali wiernych, że Bóg nie rozumie modlitw odmawianych po litewsku.

Hiszpanie wmawiali to samo głupstwo Indianom Zuni, Hopi i innym.

Nikt nie „wyginął”. To czysta fikcja.
To się nigdy nie wydarzyło. Ludzie pozostali.
Ryby nie są świadome otaczającej je wody.

Język jaćwieski jest wciąż obecny w wielu rozproszonych dialektach. We wsi Zietela na Białorusi używano jaćwieskiego słownictwa i akcentuacji.

Słowa zaczynające się od labializowanych samogłosek [o] lub [u] poprzedzone były obowiązkową zachodniobałtyjską protezą [v-] istniejącą do dzisiaj w dialektach z okolic miasta Vilkaviškis (Wiłkowyszki) na Litwie. Na przykład standardowe litewskie „urvas” > „vurvas” w Wiłkowyszkach i Sudowii.

Proteza [v-] przed labializowanymi samogłoskami [o] lub [u] w dialekcie okolic Kretyngi na Litwie to pozostałość kurońska!

Nikt nie „wyginął”. Nie było żadnej czystki etnicznej.
To się nigdy nie wydarzyło.

Mój słownik, „Virdainas”, zawiera w sobie ziarna, które mogą kiedyś wydać plon.

Pewien człowiek na Litwie marzył kiedyś o wskrzeszeniu języka hebrajskiego.
Dzisiaj mówi się nim w całym Izraelu.

Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość.

Będę budował dom w Nowym Meksyku – z Indianami Zuni.
My też kiedyś wyginiemy – ale… jeszcze nie teraz!

Shi nūsun būsna ast prajeivingiska kaigi asenes vupjai
(Nasza egzystencja jest równie ulotna co jesienne chmury)
- Budda

dziękuję,
Joseph Pâshka


Z listu:
Twój wkład, chociaż niezamierzony, widzę teraz jako transformujący. Pytałeś o mój plan, o propozycję. Zdałem sobie sprawę, że takiego planu nie ma.

Musiałby być jednoczący, inkluzywny, PROSTY i pozytywny dla ludzi i Ziemi.

Oto on.
Tylko jedno słowo. „Kails” (Witaj – zdrowie – całość).

Włączając to jedno słowo powitania do swojego słownika litewsko-, polsko- i białoruskojęzyczni mieszkańcy dawnej Jaćwieży mogliby przekroczyć małostkowe uprzedzenia etniczne, kulturowe i religijne i przywrócić zapomnianą starożytną jedność, która tak naprawdę wciąż istnieje. Byłoby to ciosem w niewypowiedzianą plemienność polityki, etniczności i religii. „Kails” podkreśla, że jesteśmy Jednością – ze sobą nawzajem i z Ziemią, którą dzielimy.

Słownik jaćwieski Josepha Pâshki tutaj: http://www.suduva.com/virdainas/


Joseph Pâshka, a translator of the Peshitta into English, is also an author of Virdainas, a dictionary of the Sudovian (Yotvingian) language. Here is his short text written specially for Soulside Story: 

Why did the Sūdovians / Jotvingians "vanish"? For the same reason the Anasazi in the American Southwest "vanished".

It is the fiction of incompetent Academics.
It never happened.

A census by the clergy of the Belarus Grodno area
in the 1890's had thousands identifying themselves
as Yatviags (descendants).
 
The Sūdovian / Jotvingian toponyms, hydonyms,
and accented vocabulary were not mysteriously
transfered to Lithuanian, Polish, or Belarussian
settlers by books and maps. It was their neighbors!
 
It is very popular now in Lithuania to refer
to Pre-Christian Sūdovians as "Jotvingians".
The primary distinction is religious -
and not so much ethnicity & and even less, genetics.
 
By the 18th Century, most Sūdovians
were either bi- or tri-lingual,
and thus not identified when speaking
Lithuanian, Polish, or Belarussian.
 
They converted, went to church,
and inter-married with others.
This is how the Jotvingians "vanished".
 
Jotvingians "vanished" in the same way
as the Anasazi "vanished" in the American Southwest.
Academics can visit the Zuni, Hopi, or Acomans today.
It was nothing but literary ethnocide.

There may still have been old Yotvingian speakers
as late as the 19th Century in the
remote Białowieża Forest area.
 
It is still remembered that Polish Catholic Priests
told their congregation that God would not understand
Prayers spoken in the Lithuanian language.
 
The Spanish told the Zuni, Hopi, and others the same
pathetic story.
 
Nobody "vanished". It is pure fiction.
It never happened. The people remain.
Fish are unaware of the water surrounding them.

Jotvingian language lingers in many scattered dialects.
Zietela village in Belarus had Jotvingian vocabulary
and accentuation.
 
Words beginning with the labial vowels [o] or [u]
had the obligatory West Baltic prothetic [v-]
that continues intact today in the dialects in
and around Vilkaviškis, Lietuva.
Examples - Std. Lith. "urvas" > "vurvas" in Vilkaviškis,
and Sūduva.
 
The word initial prothetic [ v- ] in the Kretinga Lietuva dialect before the labial vowels [o] or [u] is a Curonian continuum!
 
Nobody "vanished". It is ethnic cleansing fiction.
It never happened.
 
My Virdainas dictionary has seeds that may grow.
 
A man in Lithuania once dreamed of reviving Hebrew.
Today it is spoken thoughout Israel.
 
You never know.
 
I have a house to build in New Mexico - by the Zuni.
We will vanish, too - but, ... not yet!

Shi nūsun būsna ast prajeivingiska kaigi asenes vupjai 
(Our existence is as transient as the clouds of Autumn)
- the Buddha
 
 
Thank You,
Joseph Pâshka


From a letter:
Your contribution, albeit unintended, I now see as transformational. You asked for a plan, a proposal. I realized a plan was, in fact, lacking.
 
It would have to be unifying, inclusive, EASY, and positive for people and the Earth.
 
Here it is.
Just use one word. "Kails" - (Hello-Health-Whole)
 
(From new intro at Virdainas)
 
By just including the one word greeting "Kails", Lithuanian, Polish, or Belarussian inhabitants of old Yotvingia can transcend petty ethnic, cultural, and religious differences and re-affirm an ancient forgotten unity they still share with each other. It will effectively neutralize the neo-tribalism of politics, ethnicity, and religion. "Kails" re-affirms that we are One - with each other, and with the Earth we share.
 

Joseph Pâshka's dictionary of the Sudovian/Yotvingian language here: http://www.suduva.com/virdainas/


21:00, marslaur
Link Komentarze (10) »
wtorek, 07 kwietnia 2009
Czego zabrakło III RP? To proste – zabrakło jej propagandy. Tożsamości wizualnej i wizerunkowej, estetyki, wyrazistości, dobrego opakowania, reklamy, lansu – jakkolwiek to nazwać – tego wszystkiego, co sprawia, że państwa nam się podobają.



II RP w 1918 roku natychmiast rozwinęła szeroko zakrojoną akcję propagandowo-wizerunkową – legenda Dziadka i Legionów, powrót na Kresy, pieśni i piosenki, nowa estetyka, symbole, mundury, wojsko, Polska i polskość.



To samo natychmiast uczyniła PRL – i to tak skutecznie, że 90 procent narodu uwierzyło, że to jest właśnie nowa i sprawiedliwa Polska. Moc myśli i talentów zaprzęgniętych w tworzenie wierszy, pieśni, plakatów, przemówień, pomników, całej oprawy estetycznej była tak potężna, że wywoływała masowy i niekłamany entuzjazm. Warszawa, morze, Mazury, ziemie odzyskane, kopalnie i huty, a nawet przyjaźń z potężnym Związkiem Radzieckim.



Estetyka i propaganda wielkich totalitaryzmów XX wieku – Trzeciej Rzeczy i Związku Sowieckiego – była tak przemożna, że jeszcze dzisiaj władają wieloma ludzkimi umysłami. Wszyscy znamy pociągający mroczny urok niemieckich mundurów i odznak, hipnotyczną siłę estetycznego produktu, jakim były nazistowskie Niemcy. Mniej oczywista dla nas, ale tym silniejsza dla mieszkańców Zachodu, była i jest propaganda i estetyka komunizmu – te sztandary i gwiazdy, ta czerwień, te wzniosłe słowa o sprawiedliwości i wolności do dzisiaj brane są za dobrą monetę w lewicowych środowiskach Okcydentu.



Tymczasem III RP sądziła, że uda jej się po prostu dlatego, że ma rację. Trudno o większą naiwność i tutaj upatruję największego błędu przywódców Solidarności i opozycji. Nie w tym, że nie powiesili na latarniach, nie potrząsnęli za cugle, nie wyczyścili do gołej ziemi – bo jestem realistą i wiem, że byli wręcz zaszokowani tym, jak wiele udało im się uzyskać i nie byli mentalnie przygotowani do jakiejkolwiek wendety.

Ale w odróżnieniu od aparatu przemocy i przymusu, który zaledwie zgodził się na zmianę władzy (wiedząc oczywiście, że jego interesy nie będą naruszone – w tym nie widzę zbrodni naprawdę dziejowej), środki masowego przekazu i propagandy były od 1989 roku w rękach „naszych” i należało z tego skorzystać. Jednak zamiast nowej estetyki, zamiast – do diaska, nie bójmy się tego słowa – nowej propagandy, powiedziano nam, że to jest nowa Polska i już. Koniec i kropka. Mieliśmy się cieszyć z tego, że jest wolny rynek i że wreszcie zlikwidowano ukryte bezrobocie. I że za 10-15 lat będziemy bogaci. Wszystko – mniej więcej – prawda, ale gdzie poezja, gdzie nadzieja, entuzjazm, płomienne myśli i czyny, gdzie pieśń i marsz, gdzie zwykła radość, gdzie uniesienie i moc.

Jeżeli III RP – czyli dzisiejsza Polska – gdziekolwiek przegrała, to na polu estetyki i propagandy, na polu rządu dusz, w dziedzinie ludzkich serc – ale jest to zapewne błąd największy z możliwych. Tak to już bowiem jest, że marny produkt w dobrym opakowaniu smakuje nam lepiej niż dobry w marnym.



12:55, marslaur
Link Komentarze (4) »
niedziela, 05 kwietnia 2009

Knew I had to bite you baby when I first laid eyes on you,
That moment turned me on, I can't believe it's true,
And I like to watch your body sway,
I got no choice, I'm gonna twist your tail,
Love Me Like A Reptile, I'm gonna sink my fangs in you
Thunder lizard, stony eye, you got me hypnotised,
Hot tongue breaks in and out and I can't believe my eyes,
And your soft white belly, next to mine,
Scaly baby, see you shine,
Love Me Like A Reptile, you're murder in disguise,
Black mamba, murderer disguised

Baby you're a rattlesnake, you know the way I feel,
Feel you crawling up my back, you've got no love to steal,
You know I've got my eyes on you,
You're petrified, gonna stick like glue,
Love Me Like A Reptile, shock you like an electric eel

(Motorhead)

14:52, marslaur
Link Komentarze (4) »
sobota, 04 kwietnia 2009




I jeszcze Potasznia:


I Bród Stary:

18:38, marslaur
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 kwietnia 2009
Pogodny wczesnokwietniowy wieczór, kiełbasa Toruńska, chleb żytni (Dabor Suwałki), czarna Łomża, piekielnie ostra litewska musztarda Astriosios Garstycios (Rivona Rokiskis) i pierwsza płyta Fun Lovin' Criminals. Czegóż chcieć więcej?

20:09, marslaur
Link Komentarze (1) »
Fragment ciekawej mapy: na "trzysetkę" WIG z roku 1932 (arkusz Suwałki-Kowno) naniesiono - wygląda na to, że w roku 1937 - granice gmin i zaznaczono ich siedziby.



16:11, marslaur
Link Komentarze (3) »