Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
RSS
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Najpierw narobił (narobiła?) rumoru jesienią na strychu, gdzie zapewne spędził zimę. Potem założył gniazdo gdzieś bardzo blisko i był kilkakrotnie widziany - a to na mostku, a to jak przebiega przez drogę. No a dzisiaj ujawniły się młodziki - w gruncie rzeczy trudno ich było nie zauważyć - przekomarzały się i siłowały z głośnym piskiem na mostku, jakby w ogóle nas nie zauważały. Pewnie zresztą tak właśnie było, bo kiedy nas wreszcie zauważyły, od razy dały dyla.


12:03, marslaur
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 czerwca 2008
wtorek, 24 czerwca 2008
piątek, 20 czerwca 2008
Futbol dlatego jest tak fascynujący i wzbudza takie emocje, bo jest emanacją ducha narodowego.

Jest sprawdzianem, na ile skuteczna jest idea narodowa – samopoczucie narodu, jego poczucie tożsamości – w danym momencie. Na ile dany naród wie, skąd przychodzi i dokąd zmierza. Kim jest.

To dlatego Polacy największe sukcesy w piłce nożnej odnosili w dekadzie gierkowskiej – bo czuli, że kraj się rozwija, że „ludziom żyje się lepiej, a Polska rośnie w siłę”. Bo wielka narracja była spójna, pociągająca i atrakcyjnie podana. Bo młodym wydawało się, że są przyszłością narodu. Jakkolwiek ironicznie byśmy o tym dzisiaj mówili, wtedy ludzie w to wierzyli – a kiedy ludzie wierzą, słowa stają się rzeczywistością.

Krach nastąpił w latach osiemdziesiątych, w oczywistym związku ze stanem wojennym, podziałem w społeczeństwie, upadkiem wiary w to, że „naród z partią, a partia z narodem”. To, co wcześniej niektórzy przeczuwali, teraz stało się aż nadto oczywiste. Polska straciła ideę, Polacy stracili tożsamość.

Przez chwilę wydawało się, że ze społeczeństwa autorytarnego staniemy się liberalnym - w końcu o to chodziło w rewolucji Solidarności - ale błyskawiczna kontrofensywa ze strony sił antywolnościowych - w tym kościoła i biurokracji - dokonała rekonwisty zdobyczy Sierpnia i Czerwca. Początkowo wydawało się, że "wszystko, co nie jest zabronione, jest dozwolone". Teraz nagle okazało się, że "wszystko, co nie jest dozwolone, jest zabronione".

Czarna propaganda lat dziewięćdziesiątych miała dokładnie ten sam skutek – ludzie dowiedzieli się nagle – głównie z ust prawicy (a szczególnie tej nazywającej się, o ironio, narodową), że poprzednie pięćdziesiąt lat ich życia było całkowicie nieważne, że jeżeli udało im się coś osiągnąć, to z pewnością są „komuchami”, że, krótko mówiąc, Polska Ludowa to nie była Polska.

Dzisiaj, po ekscesach rządu PiS, po ofensywie – nie do końca chyba uświadamianej – nacjonalizmu w Polsce – sytuacja jest jeszcze gorsza. Bowiem narodowy dyskurs prawicy ma jedną fundamentalną cechę, która obraca go w jego własne przeciwieństwo – jest wykluczający. A kiedy nikt nie wie, czy jest wystarczająco dobrym Polakiem, by nie zostać wykluczonym, panuje strach, niepewność, brak wizji.

I taką właśnie reprezentację oglądaliśmy na Euro 2008. Zagubioną, pogrążoną w marazmie, niezdolną do konstruktywnych poczynań, jakby nieobecną duchem. Są to klasyczne objawy braku tożsamości narodowej, braku spoiwa ideowego łączącego społeczeństwo.

Hiszpania jest krajem pod wieloma względami podobnym do Polski – peryferyjna, niegdyś potężna, doświadczona autorytarnym reżimem, pozostaje ostro spolaryzowana – ale lewicowy, ateistyczny, socjalistyczny czy nawet komunistyczny Hiszpan jest tak samo dobrym Hiszpanem jak jego prawicowo-katolicki adwersarz. I choć Hiszpania wieloma sukcesami na największych piłkarskich imprezach poszczycić się nie może, styl, w jakim gra, nawet jeżeli przegrywa, nie daje powodów do wstydu.

Spójrzmy na Czechy i Rosję. Kiedy nie istniały w piłce nożnej. Dzisiaj grają w innej galaktyce niż Polska. Czechom zajęło to mniej czasu, bo zawsze byli społeczeństwem stosunkowo spójnym (ten brak katolicyzmu!), Rosji trochę więcej – po ideowym chaosie epoki Jelcyna – ale dzisiaj są to drużyny – i narody! – które wiedzą, czego chcą, skąd pochodzą i dokąd zmierzają – nawet jeżeli (jak w przypadku Rosji) nie są to kierunki, które by nam się podobały.  

Polski dyskurs narodowy wydaje się wzięty wprost w Mrożka i Gombrowicza – jest snem o potędze, rojeniem, uzurpacją, bańką mydlaną, papierowym tygrysem, wsią potiomkinowską. A co najgorsze, będąc opartym na podziale „dobry Polak – zły Polak”, dzieli społeczeństwo zamiast je łączyć.

Kiedy wszyscy staniemy się równie dobrymi Polakami, kiedy oficjalnie będzie wiadomo, że dobrym Polakiem może być kobieta (w tym kobieta po usunięciu ciąży), gej, lesbijka, żyd (bo „Żyd” nie istnieje tak jak nie istnieje Protestant czy Prawosławny), komunista, socjalista, ateista, satanista, Murzyn, Czeczen, Wietnamczyk, bogacz, biedak, narkoman, bezdomny, muzułmanin, protestant, Tatar, Białorusin, Litwin, Niemiec, a nawet - o zgrozo! - ktoś, kto deklaruje, że wcale go nie obchodzi „polskość” czy „patriotyzm” – wtedy polska reprezentacja zacznie wygrywać.


11:23, marslaur
Link Komentarze (6) »
niedziela, 15 czerwca 2008
Według Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego:

Okmiany, wieś i jezioro tejże nazwy, powiat sejneński, gmina Hołny Wolmera, parafia Berzniki, odległość od Sejn wiorst 13, ma 53 domy, 381 mieszkańców. W 1827 r. było 37 domów,  292 mieszkańców. Jezioro leży na wschód od jez. Gaładuś, ma brzegi wyniosłe.

According to the Geographical Dictionary of the Kingdom of Poland (late 19th century):

Okmiany, village and lake of the same name, Sejny county, Hołny Wolmera commune, Berzniki parish, distance to Sejny 13 versts, has 53 houses, 381 inhabitants. In 1827, there were 37 houses, 292 inhabitants. The lake lies east of Lake Gaładuś, has steep banks.

Według mapy 1:100 000 Wojskowego Instytu Geograficznego z roku 1929 (sprawdzonej w terenie w roku 1924) w Akmieniai (Okmianach) było 61 domów.
According to the Polish Military Geographical Institute's 1:100 000 map from 1929 (field-verified in 1924), there were 61 houses in Akmieniai.

Dzisiaj wieś wyludniła się mocno i dobrze jeżeli ma czwartą część tej liczby mieszkańców co 100 lat temu.
Today the village has become depopulated and it's good if it has a fourth of the number of inhabitants it had 100 years ago.








14:33, marslaur
Link Komentarze (3) »
wtorek, 10 czerwca 2008
poniedziałek, 09 czerwca 2008








"Titanik" pociągnął ze sobą na dno zbiór litewskich piosenek folklorystycznych Dalia GUDAVICIUTE

Podczas utonięcia legendarnego "Titanica" zginęło ponad półtora tysiąca ludzi oraz niezliczona ilość dóbr materialnych i historycznych, między innymi mógł zaginąć zbiór piosenek napisany przez seminarzystów z Seminarium Duchownego w Sejnach. O tym fakcie wspomina K. Montvila w swoim rękopisie o księdzu Józefie Montvila (Juozas Montvila).

O zbiorze litewskich piosenek folklorystycznych Kazimierz Montvila (Kazimieras Montvila) dowiedział się od proboszcza parafii Veiveriai Wincentego Dumcius (Vincentas Dumcius), gromadząc informacje na temat kuzyna Józefa Montvila (Juozas Montvila) umarłego w "Titaniku". Proboszcz twierdził, że seminarzyści z Seminarium Duchowego w Sejnach zgromadzili około 500 piosenek, lecz rosyjska władza carska nie wyraziła zgody na ich wydrukowanie. W związku z tym zbiór został przekazany J.Montila, który miał zawieźć go do Stanów Zjednoczonych i tam wydrukować. 86 lat temu, 14-go kwietnia 1912 roku, zbiór ten zaginął podczas katastrofy "Titanika" na oceanie Atlantyckim.

Dyrektor literatury i folkloru litewskiego Leonard Sauka (Leonardas Sauka) udzielając wywiadu gazecie "Lietuvos rytas" powiedział, że bardzo dużo słyszał o zgromadzonym przez seminarzystów z Seminarium Duchownego w Sejnach zbiorze litewskich piosenek folklorystycznych z 1887 roku, który był uważany za zaginiony. W 1989 roku w Wilnie rękopis próbowano sprzedać poprzez pośrednika. Osoba sprzedająca zażyczyła sobie kwoty pieniężnej równej wartości średniej klasy samochodu osobowego. Instytut nie dysponował taką kwotą pieniężną. Później już nic nie słyszał o tym rękopisie. Leonard Sauka (Leonardas Sauka) twierdzi, iż J.Montvila raczej nie wiózł do Stanów Zjednoczonych oryginału rękopisu. Według niego Montvila mógł mieć ze sobą tylko kopię.

L.Sauka powiedział, że pierwszy raz słyszy, iż rękopis sporządzony przez seminarzystów z Seminarium Duchownego w Sejnach był przekazany księdzu J.Montvila, w celu zawiezienia go do Stanów Zjednoczonych.

____________________________________

Cena nieutoniętego wraz z "Titanikiem" zbioru piosenek - samochód posła
Dalia GUDAVICIUTE

Dziennikarka gazety "Lietuvos rytas"

Wcześniej nieopublikowany rękopis zbioru piosenek folklorystycznych, napisany przez seminarzystów Seminarium Duchownego w Sejnach w 1866 roku, mógł nie utonąć wraz z legendarnym "Titanikiem". Tydzień temu do redakcji "Lietuvos rytas" przez pośredników zgłosiła się osoba twierdząc, iż ma oryginał tego zbioru. Rękopis ten nabyła parę lat temu na targowisku. Fakt, iż zbiór piosenek seminarzystów z Seminarium Duchownego w Sejnach w 1912 roku był dany księdzu Józefowi Montvila (Juozas Montvila), aby zawieźć go do Ameryki, jest wspomniany w rękopisie książki księdza Kazimierza Montvila (Kazimieras Montvila) z Mariampola. O tym K.Montvila, kuzyn umarłego w "Titaniku" J.Montvila, dowiedział się od proboszcza parafii Veiveriai, który był zarazem kolegą z roku akademickiego J.Montvila, Wincentego Dumcius (Vincentas Dumcius). Według W.Dumcius rękopis ten został przekazany księdzu, aby ten zawiózł go do Stanów Zjednoczonych i tam opublikował, gdyż rosyjska władza carska nie wyraziła zgody na wydrukowanie zbioru na Litwie. Przed tygodniem ogłoszona informacja o zaginionym wraz z "Titaniekiem" zbiorze piosenek, budzi wątpliwość dyrektora literatury i folkloru litewskiego Leonarda Sauka (Leonardas Sauka). Wątpi on, że ksiądz J.Montvila mógł wieźć do Ameryki oryginał zbioru.

Rękopis nabył na targowisku

W 1992 roku zwrócił się do mnie inteligentny mieszkaniec Wilna w podeszłym wieku z prośbą o pośrednictwo w sprzedaży rękopisu zbioru piosenek, napisanego przez seminarzystów z Seminarium Duchownego w Sejnach. Człowiek ten najwidoczniej nie wiedział gdzie ma się zwrócić, ani nie miał znajomości, więc potrzebny mu był pośrednik. Twierdził, że rękopis ten kupił na targowisku. Faktem zostaje to, iż na targowiskach na Litwie można znaleźć dużo antyków i rękopisów. Rękopis jest ciągle w dobrym stanie. Ręcznie napisane teksty z łatwością można przeczytać. Oryginał cały czas ma jego właściciel, natomiast pośrednik trzyma tylko zdjęcia.

Cena - samochód

Właściciel nie zwracał się do ekspertów i twierdzi, iż nie ma pojęcia ile taki zbiór może kosztować na aukcjach zagranicznych.
Właściciel zaproponował nabyć rękopis Akademii Nauk i bibliotece Uniwersytetu Wileńskiego. Wtedy pracownicy biblioteki Uniwersytetu Wileńskiego podali swoją cenę, która dla właściciela nie była zadawalająca. Czuję szacunek do człowieka, który nie chce wywieźć rękopisu za granicą i dla zasady nie proponuje nabyć zbioru litewskim centrom kulturowym za granicą. Przez cały ten czas cena rękopisu nie uległa zmianie.

Ciekawym pozostał tylko fakt.

Kierownik rękopisów folklorystycznych z Instytut Literatury i Folkloru litewskiego, Paweł Kriksciunas (Povilas Kriksciunas), przypomniał sobie, że parę lat temu ktoś z nim rozmawiał na ten temat, ale osoba ta zażyczyła sobie dość wysokiej kwoty. Instytut jako jednostka budżetowa nie była w stanie tyle zapłacić. P.Kriksciunas nie widział rękopisu na swoje oczy i nie wie czy to jest naprawdę oryginał zbioru. Dowiedziawszy się czy taki zbiór byłby potrzebny specjalistom folkloru, P.Kriksciunas powiedział, iż jednoznacznej odpowiedzi nie może udzielić, choć fakt przetrwania tego rękopisu jest interesujący.

(...)

"Folklor żyje nie nowymi utworami, lecz ich wariacjami" - powiedział P.Kriksciunas gazecie "Lietuvos rytas". "Piosenki ze zbioru seminarzystów mogą być ciekawe jako wariacje. Twierdzić, iż mogą one być nowe, dotąd nieznane jest nierozważne."

(...)

Dwa mieszkania za zbiór

Przez okres piętnastu lat, kiedy P.Kriksciunas pracuje w instytucie rękopisów folklorystycznych, nabyto parę rękopisów z XIX wieku, ale ich cena nie sięgały ceny samochodu posła. Najstarszy rękopis w instytucie jest z początku XIX wieku. Prawdopodobnie rękopis ten zawiera utwory napisane przez samego Szymona Daukantasa (Simonas Daukantas).

O zbiorze było dużo pisane

Przed II Wojną Światową o zaginionym zbiorze piosenek seminarzystów z Sejn dużo pisano w prasie.
W litewskiej encyklopedii opublikowanej w Bostonie pisano, iż w 1866 roku seminarzyści zachęceni przez profesora Jamialkowskiego (Jamialkovskis) zaczęli zapisywać piosenki ludowe i zgromadzili ich około 500. Jeden z seminarzystów, Adolf Lapinskas (Adolfas Lapinskas), podczas jednego lata zapisał ponad 150 piosenek. Ponadto uporządkował cały zbiór. Kiedy seminarzyści nie otrzymali zgody od władzy rosyjskiej na opublikowanie zbioru w łacińskich literach, sprawa przeciągnęła się, a zbiór zaginął. W innych źródłach pisano, iż profesor literatury ksiądz Jemialkowski z Seminarium Duchownego w Sejnach, Polak, który nauczył się języka litewskiego i współczuł Litwinom, zawsze mówił seminarzystom, że poezja litewska jest w piosenkach i ubolewał, iż jest ona na wymarciu. Seminarzyści obiecali, że podczas lata zbiorą i zapiszą jak najwięcej piosenek litewskich. Seminarzyści łącznie zebrali 500 piosenek z regionu suwalskiego, ale najwięcej z obwodu Kalwaryjskiego. Najstaranniej piosenki gromadził Adolf Lapinskis. To właśnie on przepisał wszystkie piosenki i będąc księdzem starał się o opublikowanie zbioru w Warszawie, lecz prasa litewska w tych czasach była zabroniona.

Miało być wydrukowane w Tylży (Tilze).

W 1914 roku (kuzyn A.Lapinskasa) Jerzy Lapinskas (Jurgis Lapinskas) w odpowiedzi na artykuł w sprawie zaginionego zbioru piosenek oświadczył, iż zbiór widział w pałacu w Karklynai (Karklynu dvaras) u jego ojczyma Mackiewicza (Mackevicius). Ten sprzedał zbiór Tomaszowi Zabłockiemu (Tomas Zablackas) ze wsi Mockobudziai (Mockobudzio kaimas), gmina Karklynai (Karklynu valscius), odbód Wilkowiski (Vilkaviskio apskritis), który miał wydrukować rękopis w Tylży. Natomiast piosenek nikt nigdy nie czytał, a od 1872 roku z T.Zabłockim nikt nie miał kontaktu. Rękopis prawdopodobnie został napisany na ósmej części arkuszu papieru malowanego brązowymi literami.

21:43, marslaur
Link Komentarze (1) »
czwartek, 05 czerwca 2008


Day of the Living Dead


Stosik kości kurczaka na talerzu
Ich kości.

Myję zęby wieczorem i rano
Ich zęby, stosy ich zębów.

Wchodzę do domu
Myślę: „Ich domy”.

Jadę pociągiem
Myślę o tych wagonach.

Peron – rampa.
Prysznic – prysznic.
Gaz – gaz.

Stodoła.

Szafa.

Mydło.

Trupy, które nie chcą umrzeć
Słowa, które nie dają spokoju.
Wyłażą z każdej dziury
Tysiące, miliony.

Horror
Horror.


Day of the Living Dead
A pile of chicken bones on my table
Their bones.

I'm washing my teeth in the evening and morning
Their teeth, piles of their teeth.

I walk into my home
Thinking: 'Their homes'.

I'm traveling by train
Thinking about those train cars.

Platform - ramp.
Shower - shower.
Gas - gas.

Barn.

Wardrobe.

Soap.

Corpses that won't die
Words that won't stop haunting
Coming out of every hole
Thousands, millions.

Horror
Horror.
19:33, marslaur
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 czerwca 2008
Dusznica, 1.06.2008:





11:29, marslaur
Link Komentarze (2) »
Józef Szydłowski, Dusznica, 1.06.2008:

11:11, marslaur
Link Dodaj komentarz »