Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
RSS
niedziela, 28 października 2007
Sejny, dzisiaj w południe:




Babańce:











Wojtokiemie:




Część druga - w tym zdjęcia z samego dworu Sejwy - ze względu na ograniczenia megabajtowe - już 1 listopada.
17:54, marslaur
Link Komentarze (4) »
sobota, 27 października 2007
środa, 24 października 2007


Za dnia człowiek jest panem stworzenia. Ale gdy tylko zapada mrok, staje się niewiele więcej niż inteligentnym zwierzęciem, a w najlepszym razie człowiekiem pierwotnym. Cała jego moc jako homo sapiens nagle znika, zostaje tylko modlić się i nasłuchiwać. Tu i ówdzie pełga drobne światełko pojedynczej żarówki - pośród ogromu przestrzeni podkreśla tylko, jak drobne, nieistotne, nietrwałe jest to, co stworzył człowiek. W nocy, a na wsi w szczególności - nie wspominając już o lesie - dostajemy lekcję pokory, widzimy siebie wreszcie w odpowiednich proporcjach. Kiedy znika teatr codziennego życia - gdzie nasze pompatyczne ego nieustannie przegląda się w oczach innych ludzi - zostaje tylko naga egzystencja, pragnienie przeżycia, nagle jesteś tylko ty i zaludniający twój umysł strachy - i wystarczy juz tylko jedno trzaśnięcie gałązki, jeden dziwny szmer, by puściły kotwice racjonalności i byś rzucił się do panicznej ucieczki...

Zarazem doświadczenie ogromu świata, potęgi rzeczywistości, jakiego doznaje się w pełnię księżyca, w ciepłą październikową noc, kiedy napierasz rowerem pod wiatr pośród ciemności gdzieś na końcu świata - a zarazem u siebie - nie da się z niczym porównać. Pozbawiony tych wszystkich znaków, które za dnia czynią świat znajomym i zwyczajnym, rzucony w sam środek gigantycznej pustej przestrzeni - jesteś jednocześnie mrówką i gigantem, możesz schować się pod kepką mchu i pochłaniasz oddechem niebo.

Noc uczy pokory, ale daje też moc. Pokazuje ci prawdę o tobie samym - w nocy nie ma ściemniania, nie ma gier ani teatrów, sztuczek ani drobnych kłamstw. Odarty z całego tego repertuaru min i gestów, którym podpierasz się za dnia - stajesz twarzą w twarz z sobą samym. Ponieważ nic nie widać - wszystko staje się jasne.
21:07, marslaur
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 października 2007
Dusznica:




Krasnogruda:




Żegary:




Żegary:




Żegary:




Żegary:




Krasnogruda:









Hołny Mejera:



15:07, marslaur
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 października 2007
Hermann Struck, Herbert Eulenberg, Skizzen aus Litauen, Weissrussland und Kurland, Berlin 1916



Hermann Struck (Chaim Aaron ben David) (1876-1944), wybitny litograf i kwasorytnik. Urodził się w Berlinie, ukończył tamtejszą akademię sztuk pięknych. Autor dzieła Sztuka kwasorytu (1908), posród jego uczniów byli między innymi Marc Chagall, Lovis Corinth, Joseph Budko i Lesser Ury. Autor portretów między innymi Ibsena, Nietzschego, Alberta Einsteina i Oscara Wilde'a.
Ortodoksyjny Żyd i zagorzały syjonista, po raz pierwszy odwiedził Izrael w roku 1903, prezentował prace na V Kongresie Syjonistycznym, był współzałożycielem religijnego ruchu syjonistycznego Mizrachi.
Wyemigrował do Izraela w roku 1923, objął katedrę na Akademii Sztuki i Grafiki Bezalel w Jerozolimie, uczestniczył w tworzeniu Muzeum Sztuki w Tel Awiwie.

Lovis Corinth, Portret Hermann Strucka, 1915, olej na płótnie, 80.5 x 59.5 cm, Stadtische Galerie im Lenbachhaus, Monachium.


Herbert Eulenberg
(ur. 25 stycznia 1876 w Kolonii, zm. 4 września 1949 w Kaiserswerth), niemiecki poeta i dramatopisarz.
W latach 20. był jednym z najczęściej wystawianych dramaturgów w Niemczech. Jego eseje na temat literatury, teatru, muzyki i sztuk pięknych publikowały liczne gazety i czasopisma w Niemczech i Austrii. Był wydawcą, do wielu książek napisał przedmowy. Jego wykład na temat Schillera wzbudził gorącą debatę w roku 1909. W 1911 r., po opublikowaniu w czasopiśmie "PAN" tekstu List ojca naszych czasów, został oskarżony o obsceniczność i postawiony przed sądem, ale ostatecznie uniewinniony.
Laureat wielu nagród i wyróżnieńliterackich.
W 1919 r. współ z malarzami Arthurem Kaufmannem i Adolfem Uzarskim założył w Dusseldorfie modernistyczną grupę artystyczną Das Junge Rheinland.
W 1923 r. podczas wykładów w USA został zaproszony do wygłoszenia odczytu na uniwersytecie Columbia jako "pierwszy Niemiec po Einsteinie".
Po dojściu nazistów do władzy dzieła Eulenberga zostały zakazane, jego książki nie były drukowane ani sprzedawane. Eulenberg, pacyfista i humanista, nieustannie obrzucany obelgami przez hitlerowców i nazywany "rudowłosym Żydem", pozostał niewzruszony pomimo gróźb. Gdyby nie wielka sława, którą się cieszył, skończyłby w obozie koncentracyjnym.
W czasie wojny publikował pod pseudonimem krótkie artykuły w dusseldorfskim dzienniku "Der Mittag", napisał też wiele dramatów, w których ostro krytykował sytuację polityczną w Niemczech.
Po wojnie pisał regularnie dla periodyków "Aufbau" i "Die Weltbuhne". Laureat nagrody im. Wilhelma Raabe w 1946 r. i nagrody im. Heinricha Heine w 1948 za biografię Heinego. Doktorat honoris causa uniwersytetu w Bonn w 1948 r. Zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku.



W czasie I wojny światowej Struck i Eulenberg służyli na froncie wschodnim, na terenach dzisiejszej Polski, Białorusi, Litwy, Łotwy i Rosji. W roku 1916 wydali album zawierający 60 litografii Strucka do tekstu Eulenberga zatytułowany Szkice z Litwy, Białorusi i Kurlandii. Poniźej kilka reprodukcji...


Alte litauische Bauerin/Stara litewska wieśniaczka/Old Lithuanian Country Woman


Litauischer Holzfaller/Litewski drwal/Lithuanian Woodcutter
..."Sveiks gyos, senukai! Ar dardi pypkutie?" Das ist litauisch und heisst zu deutsch: "Gott gruss Euch, Alter! Schmeckt das Pfeifchen?"...



Litauisches Zeitungsmaedchen/Litewska gazeciarka/Lithuanian Newsgirl
...Das kleine Maedchen, das die Zeitung nicht lesen und verstehen kann...



Litauischer Knabe/Litewski chłopiec/Lithuanian Boy
...Er hat lange Zeit "auf der Strasse gelegen", wie man sagt...


Ein Museumsdirektor/Dyrektor muzeum/A Museum Director
"Tadas Daugirdas, Taddaeus von Dowgird", wie der litauische Name polonisiert lautet...
...Und er praesidiert weiter seinen Gemaelden, Steinen, Ausgrabungen, Waffen, Buechern und Raritaeten wie eine Figur von Dickens oder Balzac...
Tadas Daugirdas (Tadeusz Dowgird) (1852-1919).



Manja
...Dzien dobry, Manja!
Dzien dobry, pan!
Wie geht es Dir, Manja?
Dobrze!
Willst Du mir eine Tasse Tee geben?
Dobrze!
Moechtest Du gerne deutsch werden?
Dobrze!
Willst Du mit mir nach Berlin kommen?
Dobrze!
Aber Du muss erst deutsch sprechen lernen.
Dobrze! Will ich!
Oder ich polnisch.
Dobrze, pan!
Dobrze!...


Rachel
...Da geht sie ans Klavier und spielt: Einen schwermuetigen Tanz von Chopin, dem armen Fluechtling, dem vaterlandslosen Polen, dem groessten des armen Volkes, unter dem sie als Juden hier leben wie Schatten zwischen Schatten...



Juedischer Gepaecktraeger/Żydowski tragarz/Jewish Porter
..."He! Alter Freund, wieviel nehmt Ihr ein jeden Tag?"
"Wieviel ich einnehme? wiederholt der Alte nach hiesiger Art die Frage und wischt sich unter seiner Last ueber die Stirn. "Nuh! Wie Gott gibt! Amol zwei Mark, amol dre Mark, amol gar nischt!"...



Kopf eines alten Juden/Portret starego Żyda/Portrait of an Old Jew
..."Warum malt Ihr so gern alte Juden, Meister?" fragte man einstmals Rembrandt...


Juedischer Fuhrmann/Żydowski woźnica/Jewish Carter
..."Hast Recht, Josche! Es ist ein schweres Leben heutzutage. Doch, was hilft das Jammern? Weitermachen! Weitermachen!"...


Kopf eines Juedischen Fuhrmanns/Portret żydowskiego woźnicy/Portrait of a Jewish Carter
...Und das is Leibe, der Bruder unsers Josche. Auch ein Fuhrmann. In Polen und Litauen mit seinen wenigen Eisenbahnen und seinen schlechten Strassen spielt der Fuhrmann eine viel groessere Rolle als bei uns...



Alter Pole/Stary Polak/Old Pole
...Das ist ein Pfiffikus, einer, der ueber die polnische Frage nachdenkt und sie zweifelsohne schon be sich geloest hat. Er kennt die Vergangenheit ganz genau und weisst, dass Napoleon sich zum Koenig von Polen gemacht haette, wenn er nicht vom Wiener Kongress abgesetzt worden waere. Alle Kriege der Welt sind ueberhaupt nur um Polen gefuehrt worden...



Juedischer Maurer/Żydowski murarz/Jewish Bricklayer
..."Ich bin Schmerl, der Muler. Ich kann malen, mauern und tuenchen"...



Kramladen in Grodno/Sklepik w Grodnie/Small Shop in Grodno
...Sie weiss, ihr Geschaeft ist nicht das sauberste, und sie schaemt sich dessen zuweilen, wenn sie frisch gewaschene Leute sieht. Aber was soll sie machen! Sie kann doch nicht mit Bruesseler Spitzen handeln...


20:52, marslaur
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 października 2007
Mikalina Glemżaite, Lietuviu Tautiniai Drabużiai, Vilnius 1955.


Dzukija:



Żmudź:



Auksztota:



Wileńszczyzna:



Rejon etnograficzny Zanavykai (na zachód od Kowna):



Rejon etnograficzny Kapses (?):



Rejon Kłajpedy:

20:03, marslaur
Link Komentarze (5) »
sobota, 13 października 2007
Szymon Konarski, polityk i rewolucjonista, działacz niepodległościowy, powstaniec listopadowy, urodził się 5 marca 1808 roku we wsi Dobkiszki (Dapkiskes) lokowanej (błędnie) w pobliżu Sejn, a w istocie leżącej ok. 20 km na północ od Sereji (Seirejai), 10 km na pn-wsch. od Mirosławia (Miroslavas), w powiecie kalwaryjskim, gminie Balkuny (Balkunai), parafii Mirosław.




Dwór w Dobkiszkach, pierwotnie drewniany, został po II wojnie zrekonstruowany wg dawnych planów jako murowany. Wygląda na to, że mieściła się tutaj szkoła:







XIX-wieczny budynek gospodarczy:




Szymon Konarski był niezwykłym człowiekiem : "(...) uznawał równość społeczną i majątkową ludzi, dążył do wolności politycznej i narodowej. Żądał wolności dla chłopów, Żydów i przedstawicieli innych narodowości. Planował odebranie ogromnych arystokratycznych majątków i przekazanie ich potrzebującym. Występował przeciwko hierarchii kościelnej, którą oskarżał o przeinaczanie nauki Chrystusa, głosił potrzebę wprowadzenia kościoła narodowego. Niepodległość i przemianę społeczną chciał uzyskać przy współpracy z Rosjanami drogą rewolucji. Przyszłą Polskę widział demokratyczną" (Wikipedia).

Ojciec Jerzy Stefan był porucznikiem w brygadzie kawalerii narodowej, brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej 1792 r. jak również insurekcji kościuszkowskiej, jako pułkownik osiadł w obwodzie kalwaryjskim gdzie został sędzią. Matka Paulina z Wiszniewskich była córką członka Rady Najwyższej Narodowej Litewskiej.

Konarski rozpoczął naukę w wieku lat dziewięciu w szkole podwydziałowej w Sejnach, a następnie w szkole wojewódzkiej w Łomży. Wyznawał kalwinizm.

22 marca 1826 wstąpił do pułku strzelców pieszych jako szeregowiec, a już rok później otrzymał awans na podoficera. W czasie powstania listopadowego awansował na podporucznika, brał udział m. in. w bitwach pod Okuniewem, Wawrem, Grochowem i Liwem. Wyprawił się pod dowództwem gen. Dezyderego Chłapowskiego na Litwę i stamtąd dostał się do pruskiej niewoli. W marcu 1832 roku przybył do Besancon, gdzie zajął się studiowaniem dzieł francuskiej myśli polityczno-społecznej i nauką zegarmistrzostwa. W 1832 w Konarski wstąpił do loży masońskiej i wkrótce rozpoczął działalność polityczną. Organizacje republikańskie chciały w tym roku obalić władzę Ludwika Filipa i przenieść rewolucję na Niemcy, Włochy i Polskę. Wyprawa do Polski Józefa Zaliwskiego miała być częścią tej akcji. Sam Konarski, będąc ochotnikiem, został mianowany okręgowym na obwód mariampolski i kalwaryjski. W początkach 1833 dotarł na miejsce, spotkał się tam a matką i bratem. Wobec obojętności ludności polskiej został zmuszony do przekroczenia granicy pruskiej. Ponownie został zatrzymany przez Prusaków i aresztowany, w końcu wypuszczono go do Belgii. Przez pewien czas mieszkał w Brukseli utrzymywał się z gry na flecie i zegarmistrzostwa. Pod koniec 1833 Rada Gospodarcza Polaków w Szwajcarii ściągnęła go do Bienne. W 1833 emigranci polscy podpisali układ z Młodymi Włochami, w myśl którego Polacy utworzyli oddział do walki przeciwko Karolowi Albertowi królowi sardyńskiemu . W jego skład wszedł również Konarski, wyprawa pod dowództwem gen. Girolamo Ramoriny zakończyła się kompletną klęską wskutek błędów w dowodzeniu Ramoriny.

Po katastrofie sabaudzkiej Konarski wstąpił do Młodej Polski, która była częścią Młodej Europy. W tym czasie wystąpił przeciwko dyplomatycznej grze ks. Adama Czartoryskiego i w Nowej Polsce nazwał księcia "nieprzyjacielem emigracji polskiej". W trakcie kilkakrotnych wyjazdów do Paryża spotkał Jana Czyńskiego, który zaczął wpływać na poglądy polityczne Konarskiego. Poprzez Czyńskiego na postawę Konarskiego wpłynęły również poglądy Pawła Pestla. W 1835 zaczął z Czyńskim wydawać dwutygodnik Północ, a także nawiązał współpracę z Związkiem Dzieci Ludu Polskiego. Z polecenia Związku miał udać się do Polski, jednak został aresztowany przez policję i otrzymał nakaz opuszczenia Francji. Podobny nakaz otrzymali równie radykalni Leon Zaleski i Adam Sperczyński. Zostało to potraktowane jako intryga Czartoryskiego i wywołało kolejne ataki na obóz arystokratyczny. Konarski wyjechał do Wielkiej Brytanii, a następnie do Brukseli, gdzie odbył rozmowy m.in. z Joachimem Lelewelem. W wyniku tych rozmów ustalono cele oraz plan działania Konarskiego w kraju. W lipcu 1835 z fałszywym paszportem pod nazwiskiem Burhardt Sievers dotarł do Wolnego Miasta Krakowa.

W Krakowie, razem z braćmi Leonem i Adolfem Zaleskimi, z którymi przybył do miasta, wstąpił do Stowarzyszenia Ludu Polskiego. Stowarzyszenie, które ideowo nawiązywało do Młodej Polski, dzieliło się na tzw. zbory ziemskie (Królestwo Kongresowe, Galicja, Wielkie Księstwo Litewskie i ziemie zaboru rosyjskiego: Litwa, Wołyń, Podole i Ukraina), które z kolei podlegały Zborowi Głównemu. Konarski wraz z Napoleonem Nowickim mieli zorganizować prowincje zaboru rosyjskiego. Na przełomie lipca i sierpnia pod nazwiskiem Janusz Hejbowicz przekroczył granicę rosyjską. Początkowo zamieszkał w Ołyce na Wołyniu i rozpoczął agitację rewolucyjno-demokratyczną. W okresie tym na ziemiach zabranych działały różne organizacje konspiracyjne. Konarski starał się połączyć je w Związek Ludu Polskiego. W tym celu podróżował po ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. 3 czerwca 1837 w Berdyczowie nastąpiło utworzenie jednolitej organizacji ZLP z Konarskim jako przewodniczącym. W trakcie dalszej działalności nawiązał współpracę m.in. ze Związkiem Studentów Akademii Medyko-Chirurgicznej w Wilnie, Andrzeje Towiańskim i Polakami mieszkającymi w Petersburgu. Starał się także podjąć współpracę z Rosjanami. Jednocześnie utrzymywał korespondencję z Joachimem Lelewelem.

Dzięki pomocy samego Ludwika Filipa Rosjanie dowiedzieli się o działalności radykalnych polskich stronnictw emigracyjnych i Konarskiego, którego car rozkazał aresztować. 27 maja 1838 w Krzyżówce opodal Wilna Konarski wraz z Ignacym Rodziewiczem zostali pojmani. Osadzono ich w klasztorze bazyliańskim, dawnym więzieniu Filaretów. Śledztwo prowadzone przez księcia Aleksego Trubeckoja szybko osiągnęło sukces, Rodzewicz załamał się i zaczął zeznawać. Po aresztowaniu Antoniego Orzeszki zatrzymania objęły cały zabór rosyjski. Jednocześnie Konarski przyjął całą winę na siebie i starał się przedstawiać swoich towarzyszy jako osoby manipulowane przez niego lub "niespełna rozumu". W więzieniu Konarski nawiązał współpracę ze strażą, a porucznik Mikołaj Kuźmin-Korowajew próbował zorganizować ucieczkę, sam jednak został aresztowany i skazany na śmierć przez ćwiartowanie (karę zamieniono na dożywotnie zesłanie).

Wyrokiem sądu Konarskiego skazano na rozstrzelanie. 27 lutego 1839 o godzinie 10³° wykonano wyrok. Jego grób został stratowany końmi, by nigdy go nie odnaleziono.


Tyle Wikipedia.

Ale to dopiero początek historii. Okazuje się, że moja żona jest po kądzieli spokrewniona z Konarskimi! Opowiada jej ciotka, Hanna z Woydów: "Bratanek Szymona miał trzy córki. Jedna z nich, Magdalena Konarska, wyszła za mąż za Józefa Ceglarskiego, który był ojcem mojego dziadka, Stanisława, urodzonego w roku 1886. Był ożeniony ze Stefanią Kwiecińską, mieli dwie córki: Halinę, moją mamę, i Janinę".

Istnieje również opowieść o przechowywanych w rodzinie tajemniczych relikwiach: brodzie i sznurze (takim, jakim przepasują się zakonnicy), które mogły być pamiątkami po Konarskim.

Konarscy byli herbu Gryf. Matka Hanny, Halina z Ceglarskich, dostała od ojca pierścień z takim herbem i miała go aż do po wojnie, kiedy to sprzedała go, by kupić węgiel na opał w zniszczonej Warszawie...

Stefania z Kwiecińskich Ceglarska, Halina Ceglarska (później Woyda), Stanisław Ceglarski, ok. 1916 r.:


Majątek Dobkiszki został w 1837 r. skonfiskowany i nadany generał-majorowi Szatowowi. Konarscy wyprowadzili się do Konar pod Wilnem (gdzie dokładnie owe Konary się znajdowały - nie bardzo wiadomo). Sam Konarski leży ponoć pod innym nazwiskiem na cmentarzu ewangelickim w Wilnie.

Ruszamy w drogę powrotną.

Zizenai (Zyzany), niedaleko Dobkiszek:




Kierujemy się na południowy-wschód i wjeżdżamy do lasu Statiskes (Staciszki), wciśniętego między jeziora Metelys (Metele) i Obelija (Obelica, Obele), gdzie nagle przeskakujemy 30 lat do przodu, do powstania styczniowego...

W tym miejscu 29 czerwca 1863 r. miała miejsce bitwa oddziału powstańczego Pawła Suzina z wojskiem rosyjskim:








Paweł Suzin rodził się w 1837 lub 1839 r. w naduralskim Orenburgu w rodzinie polskiego zesłańca ożenionego z Rosjanką. Po utracie rodziców we wczesnym dzieciństwie wychowywał się w domu miejscowego gubernatora, a następnie oddany został do szkoły kadetów. Jej ukończenie rozpoczęło okres służby w carskiej armii. Dotychczasowe wychowanie i życie przytłumiły w Suzinie poczucie polskości, nie znał nawet języka polskiego. Proces reedukacji narodowej rozpoczął się po przeniesieniu go w 1859 r. na Litwę. Tu w środowisku pamiętającym jeszcze ojca, włączył się do prac polskiego ruchu narodowego. W sierpniu 1861 r. uczestniczył w patriotycznej procesji w Kownie. Groźba aresztowania zmusiła Suzina do prawie półrocznego ukrywania się i w końcu - ucieczki za granicę.

W styczniu 1862 r. był w Paryżu, później wykładał w polskiej szkole wojskowej we Włoszech. Po powrocie do Paryża pracował jako kreślarz w fabryce lokomotyw. Wówczas też ożenił się z Emilią Kałużyńską, córką emigranta polistopadowego.

Z chwilą wybuchu powstania udał się do Prus Wschodnich. Objął dowództwo przygotowywanej wyprawy w Płockie, ale na początku lutego 1863 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu w Brodnicy. Po dwóch miesiącach zwolniony, przedostał się w Augustowskie.

Tu stanął na czele niewielkiej partii powstańczej utworzonej w powiecie mariampolskim. Ściągali do niej nowi ochotnicy, głównie litewscy chłopi. Po miesiącu oddział liczył już ok. 150 ludzi. Po zaopatrzeniu w broń, żywność i odzież ruszył ku Niemnowi, gdzie w połowie maja połączył się z oddziałem Kamińskiego. Ten liczący teraz już ok. 300 powstańców oddział zostający pod komendę Suzina stoczył pomyślne potyczki z Rosjanami pod Poszławantami i Balwierzyszkami (22 i 23 maja). Sukcesy wpłynęły ożywczo na szlachtę i młodzież litewską zaciągającą się do powstańców.

W następnych tygodniach Suzin przeszedł w sejneńskie i tu połączył się z oddziałem Wiktora Hłaski i Władysława Brandta. Te znaczące siły zamierzał wykorzystać do opanowania wierzbołowskiej linii telegraficznej i kolejowej oraz zabezpieczenia przemytu broni z Prus Wschodnich.

Pobyt licznej partii powstańczej na północy województwa i jej działalność propagandowa rozpowszechniła hasła powstańcze, zainteresowała powstaniem miejscowe ludność. Rosnąca już legenda o Suzinie, życzliwy stosunek do podwładnych i ludności chłopskiej zwiększyły liczbę ochotników. Chłopi litewscy zaczęli nawet samorzutnie tworzyć nowe oddziały.

Zaniepokojeni tym wszystkim Rosjanie wysłali w rejon północnej Suwalszczyzny nowe, znaczne siły wojskowe. Suzin chcąc uniknąć z nimi spotkania, przesunął się na południe w rejon Łoździej i Kamiennej Góry. Kiedy i tu pojawiły się kolumny rosyjskie, w połowie czerwca cofnął się. Starcie zbrojne było nieuniknione. Ścigające oddziały rosyjskie dopadły partie Suzina 21 czerwca pod Staciszkami. Przeważające siły wroga rozbiły ją, a dowódca poległ. Niedobitki pod dowództwem Tadeusza Szeligowskiego przyłączyły się do oddziału "Wawra".

Manifestacyjny pogrzeb Suzina odbył się w Serejach.

Okoliczności śmierci bohaterskiego dowódcy znalazły opis w wielu znacznie miedzy sobą różniących się relacjach. Literacką wersje wydarzenia przedstawiła Maria Konopnicka w opowiadaniu "Jak Suzin zginął".
(źródło tutaj)

Dwa kilometry od miejsca bitwy cmentarzyk powstańczy:










Czy w Polsce ktoś w ten sposób czci powstanie styczniowe? Ależ skąd, naszych speców od polityki historycznej interesuje tylko to z przeszłości, co da się przekuć na punkty w sondażach... A 1863 rok był zbyt dawno, żeby kogokolwiek to jeszcze wzruszało.

Ale litewska pamięć o powstaniu styczniowym też nie jest, jak mniemam, pozbawiona akcentu politycznego. Chodzi o odebranie Polakom monopolu na 1863 rok, pokazanie, że powstanie jest też częścią historii i dziedzictwa litewskiego. Tylko głupcy mogą twierdzić ze stuprocentową pewnością, że ludzie tacy jak Szymon Konarski czy Paweł Suzin walczyli o to, żeby Wilno podlegało Warszawie! Oni walczyli o Litwę i uważali siebie za Litwinów (co oczywiście nie oznaczało jeszcze wtedy "nie-Polaków"). I nie ma znaczenia, że mówili po polsku i ich nazwiska znamy w polskim brzmieniu. Przecież Wit Stwosz nazywał się Weit Stoss, a Mikołaja Kopernika Niemcy uważają za Nikolasa Kopernikusa. Bohaterowie należą do tych kultur, które się do nich przyznają. To dlatego Jerzy Waszyngton nie nazywa się w Polsce George Washington. I dlatego Povilas Suzinas jest tak samo uprawniony jak Paweł Suzin.
17:51, marslaur
Link Komentarze (8) »
Pamiętacie starą wagę z majątku Dusznica? Od naszej czytelniczki Anny Marendziak z Pieńska pod Zgorzelcem dostaliśmy zdjęcia przedwojennej wagi jej dziadka. Wygląda bardzo podobnie:






09:24, marslaur
Link Dodaj komentarz »
"Mapa województwa białostockiego", 1:300.000, opracował Aleksander Szczerban, wydana nakładem Księgarni A. Brzostowskiego w Białymstoku, Rynek Kościuszki nr 7.
Zamieszczam fragment dotyczący interesującego nas obszaru.

04:58, marslaur
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 października 2007
Żurawie lecą już od kilku dni, ale dzisiaj nastapiła kulminacja - nieustannie słychać ich donośny klangor, gdy zbierają się w gromady, kołują, a następnie formują klucze i ciągną dostojnie, majestatycznie prościutko na południe... Widok ten wzbudza podziw i wywołuje uniesienie: podczas gdy inteligencja państwa mrówek wywołuje w nas raczej dreszcz niepokoju, w żurawiu, dostojnym ptaku wysokim na półtora metra, widzimy kogoś podobnego nam, wyczywamy pokrewną duszę. Widok liczącego setkę osobników klucza jest hipnotyzujący...

The cranes have been flying away for a couple of days now, but today it's been a climax - you hear their loud cries all the time as they gather in groups, circle around, and then arrange themselves into V-formations and fly away - dignified, majestic - straight towards the south... The sight evokes a sense of admiration and euphoria: whereas the intelligence of an anthill sends an uneasy shiver down our spines, in the crane, a dignified bird a metre and half tall, we see someone similar to us, sense a kindred spirit. The sight of a V-formation counting a hundred specimens is hypnotic...




Kiedy patrzę na zwierzęta domowe, myślę, że tak właśnie muszą postrzegać nas bogowie. Jakże musimy im się wydawać mierni i godni pożałowania, z naszym nieustannym łaszeniem się o pożywienie, brakiem honoru, irytującymi lub obrzydliwymi idiosynkrazjami, z naszym wpatrzonym w nich wzrokiem błagającym o jeszcze jeden kęs. Nasz stosunek do zwierząt jest więc kompensacją tego, jak traktują nas bogowie - odbijamy sobie na psach i kotach nasze własne łaszenie się, naszą przymilność, poczucie niższości, nieustannego ontologicznego upokorzenia. O tyle o ile oni wyżsi od nas, o tyle my wyżsi od nich. Pomimo dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa człowiek wciąż nie rozumie, że wszystkie trzy plany - bóg, człowiek, zwierzę - są jednocześnie obecne w nim samym.

When I look at the domestic pets, I think this is how the gods must be seeing us. How mean and pitiful we must look to them, with our constant begging for food, our lack of honour, our irritating or disgusting idiosyncrasies, our eyes fixed on them, begging for one more chunk. Our attitude towards the animals is, therefore, a compensation of how the gods treat us - we take revenge on them for our own own fawning, our cajolery, our sense of inferiority, of constant ontological humiliation. As much as they are superior to us, so much we are superior to them. Despite the two thousand years of Christianity, man still doesn't understand that the three planes - god, man, animal - are simultanously present in himself.




Muchomor czerwony (Amanita muscaria): jego wysyp na skrajach i w zagajnikach rokrocznie przypomina nam o tym, że jest jeszcze rzeczywistość poza rzeczywistością i świat poza światem. Że zawsze jesteśmy tylko o krok od skoku w nadprzestrzeń, od mitu i magii, od tego wszystkiego, co szemrze nam w głowie zaraz przed zaśnięciem albo zaraz po obudzeniu, ale do czego nigdy nie chcemy się przyznać...

Por. ciekawą dyskusję na temat wyjątkowo silnego tabu, jakim otoczone jest psychoaktywne działanie muchomora w Polsce tutaj.

Fly agaric (Amanita muscaria, Lithuanian: Paprastoji musmirė): its crop on the forest edges and in the groves every year reminds me that there is a reality beyond the reality and a world beyond the world. That we are always just a step away from a leap into hyperspace, from myth and magic, from all that murmurs in your head when you're dozing off or have just woken up, but which you are never willing to admit...

See a very interesting discussion on the exceptionally powerful taboo surrounding the fly agaric's psychoactive properties in Poland here.


16:01, marslaur
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 października 2007
Zbieramy rokitnik/Picking buckthorn:


Rokitnik zwyczajny (Hippophae rhamnoides), zwany również syberyjskim ananasem - roślina z rodziny oliwnikowatych występująca w Europie i Azji aż po Chiny, głównie wzdłuż wybrzeży morskich. W Polsce naturalne jego stanowiska znajdują się tylko nad wybrzeżem Bałtyku.

Nie wiem, czy na Litwę zawędrował znad morza, a granica państwowa okazała się granicą biologicznego zasięgu, dość, że po litewskiej stronie jest powszechny, a polskiej nie widzieliśmy go nigdzie.

Tymczasem rokitnik to cenny surowiec zielarsko-kulinarny. Owoce są bogate w witaminy i mikroelementy: zawierają 2.4 raza więcej witaminy C niż czarna porzeczka (!), 8% oleju (w nasionach), witaminy z grupy B (wraz z kwasem foliowym i nikotynowym), prowitaminę A i D, antocyjany, flawonoidy, fosfolipidy, garbniki, kwas jabłkowy i winny, nienasycone kwasy tłuszczowe oraz makro- i mikroelementy, m.in. potas, żelazo, bor, mangan.

Działanie: wzmacniające siły obronne organizmu, przeciwbólowe. Owoce stosuje się przy dolegliwościach żołądkowych, chorobach reumatycznych, przeziębieniach. Rokitnik był stosowany już w staromongolskiej i tybetańskiej medycynie ludowej.

Z owoców można wykonywać dżemy, soki, przeciery. Zawiera dużo pektyn. Co ciekawe, podczas gotowania witamina C nie ulega rozkładowi (jak w owocach innych roślin), ponieważ rokitnik nie posiada enzymów rozkładających tę witaminę.
(Dagmar Lanska, Polne rośliny w kuchni, Watra 1993)




I jeszcze kilka obrazków z okolic Łoździej/A couple of pictures from around Lazdijai:








13:56, marslaur
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 01 października 2007
Jak wiemy z "Protokołu w sprawie przejęcia na cele Reformy Rolnej (..) majątku Dusznica" spisanego dn. 2 grudnia 1944 roku, pośród inwentarza martwego, jaki przetrwał wojenną zawieruchę, była "waga 1 do 200 kg":

As we know from the "Protocol of the takeover for the purposes of Land Reform (...) of the Dusznica estate", made on December 2, 1944, among the deadstock that survived the war was a 'scale 1 to 200 kg':



O tym, że waga jest u Józefa Margiewicza, wiedziałem już od jakiegoś czasu. Trafiła tam od p. Witalisa Bartnika, wcześniej była o sołtysa Władka Klimasary, a jeszcze wcześniej u Romanowskich... Dotąd jakoś nie było okazji, ale dzisiaj zajeżdżam do Józefa, a on prosi mnie do stodoły i wyciąga wagę:

That the scale was at Józef Margiewicz's, I've known for some time. It got there from Witalis Bartnik, who got it from Władek Klimasara, our village leader, who, in turn, got it from the Romanowskis... There had somehow been no opportunity so far, but today I arrive at Józef's, and he asks me to the barn and pulls out the scale:







Józef wytłumaczył mi, że waga różni się konstrukcją od modeli powojennych: ma blokadę zapobiegającą spadnięciu z kamieni, kulka na suwaku służy do wyważenia (w modelach powojennych wyważa się pokrętłem, a kulka pokazuje 5 kg), a do tego ta farba - wygląda na oryginalną, bo po wojnie nikt tak wag nie malował, a gospodarz, gdyby malował, to by pociągnął całość olejną i już.

Józef explained to me that the scale differed from the post-war models: it had a blockage preventing it from falling off the stones, the sliding ball was for balancing (in the post-war models, you balance with a nut, and the ball shows 5 kg), plus the paint - which looks original, because after the war no one painted scales this way, and the farmer, if he were to paint it, would cover it all with oil paint and that's it.

Poza tym wszystkim, na ramieniu przybita jest plomba legalizacyjna/Besides it all, there's an attestation seal on the arm:





Z lewej strony widnieje liczba "17" (numer legalizatora?), a po prawej, od góry, 12 - DR - 24 (grudzień 1924 roku?).

On the left, there's the number 17", and on the right, from top to bottom: 12 - DR - 24 (December 1924?).

Gdyby ktoś z czytelników znał temat, będę wdzięczny za komentarz.
If anyone reading this knows the subject, I'll appreciate your comment.
18:18, marslaur
Link Komentarze (3) »
Ponieważ na Litwie lasy przepastne a puste, wybraliśmy się dzisiejszego pięknego dnia na grzyby w okolice Rudaminy. Poniżej garść impresji.
As the forests in Lithuania are vast and empty, we decided this beautiful day to go mushrooming near the town of Rudamina. A handful of impressions below.

Rudamina:


Grodzisko (I w. pne - XIII w. ne), jeden z głównych grodów Jaćwingów/Hill fort (1st c. BC - 13th c.), one of the main Yotvingian forts:


Rudamina z okolicznych wzgórz/Rudamina as seen from the nearby hills:


W lesie/In the forest:






Wiele nie zebraliśmy, ale cokolwiek jest, a przede wszystkim - dawno niewidziane - rydze:
We didn't pick much, but there was some, and above all - the long unseen milk caps:

05:14, marslaur
Link Komentarze (3) »