Nasze życie we wsi Dusznica na pograniczu polsko-litewskim Our life in the village of Dusznica on the Polish-Lithuanian borderland
web stats stat24
RSS
czwartek, 02 kwietnia 2009
Fragment ciekawej mapy: na "trzysetkę" WIG z roku 1932 (arkusz Suwałki-Kowno) naniesiono - wygląda na to, że w roku 1937 - granice gmin i zaznaczono ich siedziby.



16:11, marslaur
Link Komentarze (3) »
niedziela, 29 marca 2009
Słyszy się tu i ówdzie głosy, że wiosna. Cóż, pewnie będzie, jak co roku, na razie to jednak dopiero skończyła się zima... Jeszcze lód na jeziorach, jak to pokazują te obrazki z dzisiejszej wycieczki do Starego Folwarku...






20:53, marslaur
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 marca 2009

Pojawienie się pustułki (?) wywołało gwałtowną reakcję najpierw szpaków, a potem wron. Atakowały ją dwie, trzy, wreszcie cztery, aż była zmuszona podać tyły. Ciekawe zresztą, co ją w ogóle zwabiło.

08:55, marslaur
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 marca 2009
Dusznica, 22.03.2009:




Zjadacze śniegu / Snow eaters:

17:36, marslaur
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 marca 2009
Dusznica, 14.03.2009:










... oraz absolutny przebój:

12:21, marslaur
Link Komentarze (21) »
piątek, 13 marca 2009


Z precyzją szwajcarskiego zegarka - o tej samej porze co rok temu praktycznie co do dnia - zjawiła się "nasza" para żurawi. Gniazdują w bagnach zaraz za granicą, jakieś 500 m od naszego domu. Łażą po łące i drą się. Widomy znak, że chociaż może jeszcze sypnąć i podmrozić, to jednak ma się ku wiośnie...



A oprócz tego - podczas zaledwie półgodzinnego spaceru:

czapla siwa


czajka


dzięcioł czarny
13:08, marslaur
Link Komentarze (1) »
środa, 11 marca 2009
Wg Słownika symboli Władysława Kopalińskiego "łabędź jest symbolem piękna, doskonałości; mądrości, rozeznania doskonałego; czystości; godności, szlachetności; samotności, wierności, wdzięku; muzyki, poezji; zimnej pychy; obupłciowości; zasady żeńskiej; płodności; zazdrości; śmierci, zmartwychwstania, (nie)śmiertelności, wieczności; obłoku, mgły, wiatru, śniegu, lata; związany jest z proroctwem, wieszczbą, czasem, przemijaniem, słońcem".

"W alchemii podporządkowany Merkuremu i jego ziemskiemu odpowiednikowi, rtęci, jako pramateria (materia prima) filozoficzna oraz emblemat ducha i łączności ognia i wody (woda i ogień w rtęci, "dwupłciowość" u łabędzi, jak również przez swą ruchliwość i lotność (choć jest to najcięższy z latających ptaków).


12:56, marslaur
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 marca 2009


Jau saulele vel atkopdama budino svieta
Ir, ziemos saltos triusus pargriaudama, juokes.

Już słoneczko świat cały, wyżej pnąc się budzi
I mroźny wystrój zimy niweczy uśmiechem...

(...)

Gervins, ik debesiu juodu dyvinai kopinedams
Ir nei verkdams irgi dejuodams, skambino dangu;
Bet tai ne verksmai, kad jis taip skambina saukdams,
Ne! Jis nor pamokint, kaip dievo dide galybe
Ir pauksteliu balsuos yr didiai stebuklinga.

Pod chmur czarnych kopułą lecące żurawie
Nie skargi niosą w dziobach, ale dźwięczny klangor.
Który pod niebem dzwoni, to nie są lamenty!
O wielkiej mocy Boga poucza nas żuraw,
O tym jak z ptasich głosów odzywa się do nas.

(Kristijonas Donelaitis/Krystyn Donelajtis, Metai/Pory roku, przeł. Z. Ławrynowicz, Olsztyn 1982)



Poza tym widziano dzisiaj: skowronki, szpaki, jaskółki (?), czaple oraz godowo śpiewające sikorki. Coś drgnęło.
12:33, marslaur
Link Komentarze (3) »
niedziela, 01 marca 2009
sobota, 28 lutego 2009
poniedziałek, 23 lutego 2009
niedziela, 22 lutego 2009
poniedziałek, 16 lutego 2009
Dusznica, 15.2.2009:

06:31, marslaur
Link Komentarze (4) »
środa, 11 lutego 2009
Puńsk/Punskas:



Rachelany:


Widugiery/Vidugiriai:


Żegary/Zegariai:




Sejny/Seinai:

11:14, marslaur
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 lutego 2009


Pewnego razy przyśniło mi się, że ja, Czuang Czou, jestem motylem, fruwającym sobie motylem. Było mi dobrze, nie miałem żadnego życzenia i nic nie wiedziałem o Czuang Czou.
Nagle przebudziłem się i spostrzegłem, że znowu jestem prawdziwie i rzeczywiście  Czuang Czou. Teraz nie wiem, czy jestem Czuang, któremu przyśniło się, że jest motylem, czy też jestem motylem, któremu się śni, że jest Czuang?
Z pewnością jednak między Czuang Czou a motylem jest jakaś różnica. Dlatego mówimy: "Fenomeny są zmienne".
(Czuang Dze. Myśli wybrane, przeł. Jan Wypler, Kuźnica, Katowice 1937, reprint Hairesis, Katowice 1991)




Once Zhuangzi dreamt he was a butterfly, a butterfly flitting and fluttering around, happy with himself and doing as he pleased. He didn't know he was Zhuangzi.
Suddenly he woke up and there he was, solid and unmistakable Zhuangzi. But he didn't know if he was Zhuangzi who had dreamt he was a butterfly, or a butterfly dreaming he was Zhuangzi.
Between Zhuangzi and a butterfly there must be some distinction! This is called the Transformation of Things.
(The Complete Works of Chuang Tzu, transl. Burton Watson, Columbia University Press, New York 1968)



Zhuangzi (Mistrz Zhuang) (także Chuang Tzu, Chuang Tsy, etc.) - chiński filozof, żył ok. 369-298 p.n.e.

Z podziękowaniami za inspirację dla Daniela Bednarka (www.krasnowo.pl).
13:48, marslaur
Link Komentarze (2) »
9.02.2009, Słońce w 21' Wodnika, Księżyc w Lwie. Dwójki i dziewiątki, jedenastki, dwadzieścia dwa. Idą zmiany.


Wibracja liczby 11: rewelacja, objawienie, mediumiczność, wizjonerstwo, inspiracja, koncepcja.
Liczba ta zwana jest posłańcem bogów,. Rządzi nią planeta Uran.

Wibracja liczby 22: tworzernie struktur.
Dwadzieścia dwa jest liczbą zarówno wiedzy, jak i doświadczenia, liczbą geniuszu twórczego, konstrukcji, genialnego wynalazku. Wibracja ta wyraża genialną twórczość.
Podobnie jak "jedenastka", 22 umie znaleźć rozwiązania dla problemów nierozwiązywalnych, tyle że w sensie praktycznym i konkretnym, podczas gdy jedenastka reprezentuje podejście czysto koncepcyjne.

(Natasza Czarmińska, Liczby losu a wolność wewnętrzna, Ravi, Łódź 2000)


11:46, marslaur
Link Komentarze (1) »
czwartek, 05 lutego 2009
wtorek, 03 lutego 2009
"Grodno i okolice. Jeziora Augustowskie. Suwalszczyzna. Przewodnik turystyczny", nakładem Komisji Turystycznej przy Zarządzie Miejskim w Grodnie, 1934. Dzisiaj część pierwsza - Grodno i okolice: Druskienniki, Jeziory,Bohatyrewicze, Wołpa, Piaski, Rybaki, Łunna, Mosty, Indura, Suchowola, Różanystok, Świack, Sopoćkinie.






























17:45, marslaur
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 02 lutego 2009
niedziela, 01 lutego 2009
Skąd pająki zimą na śniegu? Spotkaliśmy trzy małe i jednego większego. Na moje amatorskie oko wygląda to na guzonia pajęczarza (Ero furcata, Pirate Spider), poprawcie mnie, jeżeli się mylę.

Spiders on snow in winter? We met three small ones and one bigger one. To my amateur eye this looks like the Pirate Spider (Ero furcata), correct me if I'm wrong.




06:43, marslaur
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 stycznia 2009

Po wielu tygodniach planowania i podchodów udało się - żona kupiła ekologicznego kurczaka prosto od rolnika!

W Polsce XXI wieku, podobno potędze rolniczej, kupienie polskiej żywności ekologicznej graniczy z cudem. Kiełbasa czy chleb sprzedawana jest w miastach po bajońskich cenach w kilku wybranych, luksusowych sklepach. Na prowincji, jeżeli nie masz rodziny na wsi, możesz o takichj produktach tylko pomarzyć.

Ofocjalne, unijne programy ekologiczne są tak skomplikowane, wymagają tak rozbudowanej biurokracji i mają tak wyśrubowane wymogi, że są w istocie narzędziem wykluczenia - żaden drobny przeciętny rolnik, z jego poziomem wykształcenia, rozumieniem słowa pisanego, zdolnościami komunikacyjnymi, nigdy nie będzie do nich w stanie przystąpić, a wręcz o nich nie słyszał!

W sklepach ekologicznych znajdziecie żywność ze wszystkich stron świata - szczególnie z Niemiec, Holandii czy Czech, ale nie z Polski!

Jednocześnie praktycznie każdy mieszkaniec wsi, a także ich krewni w mieście, jedzą żywność ekologiczną - jajka od własnych kur, wędliny z własnej świni, masło, śmietanę i ser, kurczaki. Jest to jednak obrót prywatny - żaden z nich nie sprzedaje tego na zewnątrz. Dlaczego? To proste- jest to zabronione! Natychmiast przyczepiłby się do nich sanepid, inspekcja handlowa, urząd skarbowy, zostaliby w krótkim czasie zbankrutowani i przepuszczeni przez biurokratyczną maszynkę do mięsa. Wszystko to w kraju, w którym nieustannie pieje się o naszym potencjale wykarmienia całej Europy, a także o promocji zdrowej żywności i wsparcia dla rolników.

W rzeczywistości wsparcie ogranicza się do paru tysięcy rocznej zapomogi - natychmiast przejadanej przez 90% beneficjentów - a jednocześnie narasta presja, propaganda i lobbying wielkich producentów, gigantycznych fabryk wyrobów jajkopodobnych, mięsopodobnych, wędlinopodobnych, nabiałopodobnych... Twierdzą oni - i propaganda ta od lat znajduje posłuch w oficjalnych strategiach - że drobne gospodarstwa skazane są na wymarcie, że nie mają szansy osiągnięcia ekonomicznej opłacalności. I tak krok po kroku się dzieje.

Spróbujcie kupić na wsi kurczaka - to naprawdę bardzo skomplikowany proces! Ten ma, ale nie sprzeda, ten sprzeda, ale nie wypatroszy i nie oskubie, tamten może za pół roku, większość nie ma czasu, nie widzi sensu. A przecież wiemy dobrze, że spokojnie połowa klienteli z radością zapłaci dużą premię, żeby nie jeść g... ze sklepu - karmionego padliną zwaną mączką mięsno-kostną, nie widzącego światła słonecznego przez całe (krótkie) życie, faszerowanego hormonami wzrostu i antybiotykami, stłoczonego na niemożliwie ciasnej przestrzeni w warunkach, które nieodparcie przywodzą na myśl obozy koncentracyjne.

Mamy więc oficjalny, wspierany przez państwo przemysł - wielkich producentów - skutecznie lobbujących w obronie swoich interesów, zdolnych z łatwością przepchnąć korzystne dla siebie rozwiązania; garstkę oficjalnie uznanych gospodarstw ekologicznych; i setki tysięcy autentycznie ekologicznych (albo bliskich temu) gospodarstw, którym nie wolno sprzedawać na rynku tego, co produkują dla rodziny i znajomych. No i miliony konsumentów jedzących schemizowaną padlinę, a następnie wydających miliardy na leki uśmierzające symptomy wywołanych tym jedzeniem chorób. W ten sposób system się kręci - wielcy są coraz więksi, mali coraz mniejsi, ludzie coraz słabsi, korporacje coraz silniejsze, a nad wszystkich czuwa wszechwładny urzędnik bacząc, by przypadkiem nic nie zakłóciło pracy dobrze nasmarowanego mechanizmu.

Na szczęście Polak potrafi i jak zawsze kiedy czegoś nie wolno, pojawia się podziemie - Solidarność maślano-kurczakowo-kiełbasiana, indycza międzynarodówka, Kurza Armia Krajowa, Filomaci i Filareci chlewa i kurnika, nabiałowo-wędliniarski ruch oporu, cichociemni jajka i warzywa. Głęboko zakonspirowani, dają narodowi nadzieję i pomagają przetrwać czas niewoli...

12:37, marslaur
Link Komentarze (18) »
Kilka zdjęć z życia Batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza "Sejny" / A couple of pictures from the life of the 'Sejny' Border Protection Corps (KOP) Batallion (źrodło/source: Żołnierz Polski, nr 2, 1931).









Korpus Ochrony Pogranicza (KOP) został powołany rozkazem Ministerstwa Spraw Wojskowych z dnia 17 września 1924 roku. Pierwszym dowódcą był gen. bryg. Henryk Minkiewicz. KOP rozpoczął służbę na granicy z Łotwą, Litwą i ZSRR. Długość tej granicy obejmowała łącznie 2028 km. Początkowo, jesienią 1924 roku pierwsze trzy brygady obsadziły granicę państwową na odcinku województw wołyńskiego, nowogródzkiego i wschodniej części województwa wileńskiego. Od wiosny 1925 roku czwarta brygada obsadziła granicę na odcinku województwa tarnopolskiego, a piąta odcinek województwa brzeskiego (Polesie). W następnym roku szósta brygada objęła ochronę granicy z Litwą i Łotwą. W roku 1927 szósta brygada obsadziła krótki, liczący 66 km suwalski odcinek granicy niemieckiej (z Prusami Wschodnimi) oraz odcinek granicy polsko-rumuńskiej. (…) Pozostałe granice strzeżone były przez utworzoną w roku 1928 Straż Graniczną.

W pracy Kresy w oczach oficerów KOP (red. Jan Widacki, Unia, Katowice 2005), z której pochodzi powyżśzy fragment, jeden z rozdziałów poświęcony jest gminie Berżniki. Oto co ciekawsze wyimki:

Urząd gminy znajduje się we wsi tej samej nazwy, leżącej pośrodku obszaru gminnego. Jest to największa miejscowość na terenie gminy, w której znajduję się: 3-klasowa szkoła powszechna, kościół parafialny, agencja pocztowa, posterunek Policji Państwowej, Kasa Stefczyka, Związek Strzelecki i dwa sklepy spożywcze.

Ludność gminy Berżniki zajmuje się prawie wyłącznie rolnictwem, co stanowi podstawę jej egzystencji. Stan rolnictwa jest jednak bardzo ciężki, ze względu na duże rozdrobnienie gospodarstw, nieurodzajną glebę i trudną uprawę roli, ponieważ powierzchnia jej jest pofałdowana i pokryta w niektórych miejscach gęsto głazami lub pniami po niedawno wykarczowanych lasach.

Oprócz ośmiuset drobnych gospodarstw jest w gminie sześć folwarków: Krasnogruda, Hołny Mejera, Weresowszczyzna, Olkieńszczyzna (właść. Otkieńszczyzna), Berżniki i Adolin (którego znaczna część leży po stronie litewskiej). Przedzielenie gospodarstw granicą stanowi duże utrudnienie w pracy rolników z powodu utrudnień w udawaniu się na obce terytorium oraz nieżyczliwe ustosunkowanie się ludności litewskiej do polskiej.

Gmina posiada dużo jezior rybnych - rybołówstwo jest więc bardzo rozwinięte, a ryby stanowią częsty artykuł spożywczy.
Na uwagę zasługuje hodowla karpi w stawach folwarku w Berżnikach, skąd nabywa je cała okolica i wojsko.
Lasów prywatnych jest w gminie niewiele. (…) Ludność wykorzystuje tereny torfiaste, której w największej ilości rozciągają się koło wsi Hołny i używa torfu na opał dla siebie i na sprzedaż.
W niektórych wsiach spotyka się szarą glinę, z której gospodarze lepią, mieszając ze słomą, obory i inne budynki. We wsi Grudziewszczyzna i Zaruby, dzięki dobrym pokładom gliny,. istnieją cegielnie dające pracę i byt kilkunastu robotnikom.
Ludność gminy Berżniki zaopatruje się we wszelkiego rodzaju towary w Sejnach. Tutaj też w targi, które odbywają się we wtorki i piątki każdego tygodnia, sprzedają gospodarze swoje produkty rolne, warzywne, drób, nabiał itp. artykuły.

(…)

Gmina posiada dwie drogi bite. Jedna prowadzi od granicy litewskiej przez wieś Berżniki do Sejn i dalej do Suwałk, druga zaś przecina się z pierwszą prawie prostopadle, na czwartym kilometrze od Sejn, i wiedze do Augustowa (44 km).
Resztę dróg stanowią drogi polne kręto wijące się między pagórkami. Dzięki stałej konserwacji i naprawom stają się one coraz lepsze.
Wszelkie ciężary przewozi się za pomocą furmanek. Jest to jednak mocno utrudnione z powodu nierównego terenu, gdyż wciągnięcie pod górę wymaga wiele siły, z góry zaś trzeba hamować albo puszczać konia z furą na ryzyko, co tutejsi wieśniacy często stosują.
Po jeziorach, w celu połowu ryb, stosowana jest komunikacja wodna. Możliwa jest kajakowa komunikacja rzeką Marychą, która wpada do Czarnej Hańczy, ale z powodu krętego biegu i granicznego jej położenia na znacznym odcinku – mało jest ona wykorzystywana.

(…)

Pod względem narodowości Polaków jest przeważająca ilość, bo 2890 osób, co stanowi 73.4%. Litwinów – 598 osób (15.2%), Rosjan – staroobrzędowców (starowiery) – 440 osób (11.1%) i Żydów – 11 osób (0.3%). Litwini mieszkają koło jezior Gaładuś i Hołny (wsie Żegary, Ogrodniki, Rachelany), stanowiąc zakończenie „wyspy” litewskiej rozciągającej się na terenie sąsiedniej gminy Krasnowo.

Rosjanie-staroobrzędowcy skupili się koło jezior Sztabinki i Pyre we wsiach Olszanka, Poćkuny i Sztabinki. Wyróżniają się oni swoim wyglądem zewnętrznym i ubiorem. Noszą długie brody, sukmany przepasują czerwoną opaską, a za obuwie służą im tzw. „klumpy” (drewniane podeszwy i skórzane przody) albo „pioruny” (całe dłubane z miekkiego drzewa).

(…)

Gmina Berżniki ciąży gospodarczo do Sejn. Tutaj ludność przyjeżdża po wszelkie zakupy, gdyż cztery drobne sklepy w gminie nie załatwiają wszystkich jej potrzeb. Tutaj na targach sprzedaje ona swoje produkty i tutaj otrzymuje pracę zarobkową.
Na terenie gminy nie ma żadnego młyna. Dawny młyn wodny w Berżnikach stoi obecnie w ruinie. Zboże na osypkę, a czasami i na chleb razowy, bardzo często ludność miele w żarnach.
Część robotników wędruje na letnie roboty do Grodna (prace przeważnie budowlane). Jest wśród nich wielu staroobrzędowców, którzy przeważnie są stolarzami i cieślami.
Większe majątki, prowadzone przez fachowych agronomów, ciążą do Suwałk, zaopatrując się tam w narzędzia rolnicze, nasiona, nawozy sztuczne itp. Ogólne ciążenie gminy zaznacza się w kierunku zachodnim, gdyż od wschodu ruch zamyka granica państwa.

08:02, marslaur
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 stycznia 2009

W dość przyziemnej scenerii sejneńskiego domu kultury odbyła się impreza, która dosłownie odrywała od ziemi. Całkowicie międzypokoleniowa potańcówka...

19:56, marslaur
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18